Ekonomia 18 lutego 2013, 12:44

Zadłużone na 10 mld zł powiaty do likwidacji? Ogromny koszt reformy Jerzego Buzka

Co czwarty powiat nie spełnia założeń reformy z 1999 roku. Część jest za mała, a wszystkie istnieją tylko dzięki subwencjom i dotacjom. Ich zadłużenie sięgnęło 10 mld złotych. Zwłaszcza w tych mniejszych koszt utrzymania biurokracji przekracza 100 złotych na mieszkańca. Jednocześnie część z nich nie spełnia podstawowych zadań, jakie postawili przed nimi twórcy reformy samorządowej – Money.pl z okazji 15. rocznicy wprowadzenia powiatów podsumowuje efekty reformy rządu Jerzego Buzka.

Mapa powiatów w Polsce

Mapa powiatów w Polsce

Reforma administracyjna Polski, przygotowywana od 1997 roku, weszła w życie 1 stycznia 1999 roku i wprowadziła trzystopniową strukturę podziału terytorialnego. Oprócz województw i istniejących od 1990 roku gmin, przywrócono także powiaty zlikwidowane za rządów Edwarda Gierka w 1975 roku. Zmniejszono liczbę województw z 49 do 16. Większość miast, które straciły prawa miast wojewódzkich, weszły do grupy powiatów grodzkich, czyli miast na prawach powiatu.

Już dwa lata po wprowadzeniu w życie reformy terytorialnej pojawiły się głosy o potrzebie jej… zreformowania. Po kilkunastu latach od tego wydarzenia głosy się nasilają i nic dziwnego – założenia reformy zostały mocno wypaczone. W przypadku powiatów ziemskich, twórcy reformy postawili dwa podstawowe założenia: powiat nie może mieć mniej niż 50 tys. mieszkańców, a obejmować powinien co najmniej 5 gmin.

W przypadku miast na prawach powiatu zakładano, że status ten powinny otrzymać miasta powyżej 100 tys. mieszkańców oraz miasta, które przed reformą pełniły funkcję stolicy województwa. Chyba, że sama jednostka zrezygnuje z tego statusu.

Ostatecznie przyjęta mapa powiatów nie spełniała wielu z powziętych pierwotnie założeń. 67 powiatów ziemskich zamieszkuje mniej niż 50 tys. osób (50 z nich od początku nie spełniało tego kryterium). 11 powiatów ziemskich ma liczbę mieszkańców większą niż 50 tys., ale składa się z mniejszej liczby gmin niż pięć.

Nieżyjący już współautor reformy prof. Michał Kulesza, tak wyjaśniał przyjęte założenia: „mają powstać powiaty racjonalne, o określonej infrastrukturze, liczbie gmin i mieszkańców (nie mniej niż 50 tys. osób). Tylko takie powiaty mają szansę utrzymać się z pieniędzy podatników. Mały powiat to także drastyczny wzrost kosztów administrowania na jednego mieszkańca i w związku z tym większa jego zależność od centrum. Istnieją zatem granice absurdu, poniżej 50 tys. mieszkańców ta granica jest wyraźnie przekroczona”. Krytyczne słowa profesora przytaczają autorzy raportu pt. Ocena sytuacji samorządów lokalnych, który powstał przed miesiącem w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji.

W pięciu powiatach liczba ludności jest nawet niższa niż 30 tys. (1,3 proc. powiatów). Około 49 proc. z nich zamieszkuje od 50 tys. do 100 tys. osób (164 powiaty). Są tylko dwa powiaty o liczbie mieszkańców powyżej 250 tys. osób.

- „Trudno nakazać powiatom, które mają po 20, 30 czy 40 tysięcy mieszkańców, by na siłę łączyły się z sąsiadami. Te podziały istnieją od setek lat. W Szwajcarii nikt nie kwestionuje wielkości kantonów, a niektóre są niewielkie. Pamiętajmy, że jeżeli lokalność znajdujemy w gminach, to obywatelskość w powiatach. To na tym szczeblu decyduje się i zarządza dziedzinami, które mają bezpośredni wpływ na Polaków, jak szpitale, szkoły, transport. Jest naturalnym, pośrednim stopniem między władzami państwowymi i samorządem regionalnym, a tym poziomem podstawowym – gminami” – argumentuje Borusiewicz, sekretarz generalny Związku Powiatów Polskich. Nie upiera się jednak przy poglądzie, że powiaty nie powinny się łączyć. – „To jednak powinien być dobrowolny i nie narzucany przez nikogo proces” – przekonuje.
Powiaty coraz gorzej radzą sobie z finansami. Już ponad 20 powiatów przekroczyło 60 proc. limit zadłużenia, a wiele innych zbliżyło się do tego pułapu. Długi powiatów urosły do blisko 10 mld złotych i cały czas rosną.

Rośnie też zadłużenie powiatów w przeliczeniu na mieszkańca. Podczas gdy w 2009 roku było to blisko 164 złote, to już dwa lata później ponad 250 złotych. Koszty ich funkcjonowania też ciążą naszym kieszeniom. W powiatach pracuje blisko 50 tysięcy urzędników, a każdy z nich zarabia średnio 4 tysiące złotych. W przypadku części powiatów, każdy z mieszkańców płaci rocznie na urzędnicze pensje nawet ponad 100 złotych.

Koszt funkcjonowania powiatowej administracji

Wielkość powiatu pod względem liczby mieszkańców

Wydatki na utrzymanie powiatowej administracji w przeliczeniu na mieszkańca

do 40 tys.

109 zł

od 40 tys. do 50 tys.

104 zł

od 50 tys. do 60 tys.

94 zł

od 60 tys. do 70 tys.

92 zł

od 70 tys. do 80 tys.

89 zł

od 80 tys. do 100 tys.

91 zł

od 100 tys. do 130 tys.

83 zł

ponad 130 tys.

81 zł

Źródło: MAC

Nie dość, że są kosztowne, to powiaty nie są w stanie utrzymać się samodzielnie. Wynika to z dużego udziału dochodów pochodzących z transferów z budżetu krajowego w dochodach ogółem (ponad 70 proc.) i jednocześnie braku źródeł dochodów własnych, podatków bądź opłat, którymi te wspólnoty mogłyby zarządzać.

Poza tym mają niewielką swobodę w dysponowaniu tymi pieniędzmi, które otrzymują. Duża część ich dochodów – średnio około 30 proc. – to dotacje celowe, które muszą być przeznaczone na konkretne zadania. Na przykład z zakresu wsparcia dla bezrobotnych wykonuje, według ściśle określonych reguł, powiatowy urząd pracy. Nie ma możliwości, aby – szukając oszczędności – przekazać realizację tych zadań prywatnej firmie lub organizacji pozarządowej.

Powiatom brakuje pieniędzy nie tylko na rozwój i inwestycje, ale nawet na utrzymanie istniejącej infrastruktury. W wielu miejscowościach Polski powiatowej likwidowane są poczty, dworce kolejowe, kina, szkoły, ośrodki zdrowia czy biblioteki. Planuje się likwidację najmniejszych sądów rejonowych. Lokalnym samorządom coraz trudniej utrzymać szkoły, więc je zamykają. Od ubiegłego roku zlikwidowano około 700 szkół. W najbliższych latach zamknięciem zagrożonych jest aż 5 tysięcy placówek.

Coraz mniej jest połączeń autobusowych i kolejowych. Z danych GUS wynika, że w 2000 roku z regularnych współfinansowanych przez samorządy połączeń skorzystało 826,6 mln podróżnych. W 2011 roku już tylko 450 mln. W znaczący sposób na sytuacją finansową powiatów wpłynąć może konieczność przejmowania zobowiązań szpitali.
- „Grzech popełniono zaraz po wprowadzeniu reformy. Biorąc pod uwagę zdania, jakie wykonują, od samego początku powiaty powinny dostawać o 30 procent więcej pieniędzy niż dostają” – mówi Rudolf Borusiewicz z ZPP. – „Wtedy powiedziano – jakoś się te brakujące pieniądze ręcznie dosteruje.”

Jego zdaniem powinien zostać zróżnicowany sposób finansowania powiatów. – „Inaczej powinny być dotowane bogatsze powiaty, a inaczej te leżące daleko od dużych centrów miejskich czy przemysłowych, borykające się z niskimi dochodami i bezrobociem. Dodatkowe bonusy tak, ale nie łączenie biedy na siłę” – mówi Rudolf Borusiewicz.

Andrzej Zwoliński
Money.pl

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: