Historia,Kultura,Publicystyka 17 lutego 2013, 19:24

Sinusoida Juliana Krzyżanowskiego

Znalazłem lezący odłogiem niedokończony wpis o sinusoidzie Juliana Krzyżanowskiego. Być może właśnie się ośmieszam i owy wykresik nie zagląda już na lekcje języka polskiego, ale za moich czasów w każdym maturalnym bryku czaiło się to straszydło. Zabrzmiałem teraz jak stary dziad, opisujący swoją dziadowską epokę, pamiętam jednak jak nauczyciele przed maturą rysowali po wielokroć te bzdury na tablicach. Czy w ogóle w szkołach są jeszcze tablice? Nie ważne. Sinusoida Krzyżanowskiego to wspaniały przykład zlej nauki, gdzie zamiast dopasowywać teorie do faktów, fakty dokooptowywane są do teorii. Jeśli fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów. Niech fakty spieprzają, bez łaski, znajdą się na ich miejsce takie co pasują.

sinusoida epok krzyzanowskiegoCo w ogóle przedstawia sinusoida Krzyżanowskiego. Pytanie tylko z pozoru głupie, bo ręczę, że zagraniczny maturzysta nie wiedziałby co z tym począć. Są to kolejne epoki literackie, ale gdzie? W Polsce? „Młoda Polska” na wykresie sugeruje Polskę, ale to nie może być Polska – w Polsce nie było antyku. Problemu przysparza już samo nazwanie grzbietów fal. Najczęściej mówi się o epokach literackich, rzadziej o światopoglądach epok. Obie są nie do obrony. Dlaczego na sinusoidzie epoki literackiej Krzyżanowskiego nie pokrywają się ani z ruchami kulturowymi, ani z okresami w sztuce, ani z nurtami w literaturze, ani z ruchami artystycznymi? Weźmy dwie sąsiadujące ze sobą w czasie stylistyki: romańską i gotycką. Przy której stoi wiara, a przy której wiedza? Epok, które mogłyby posypać wykres nie ma. Nie ma też tych, których nie dałoby się jednoznacznie przyporządkować do dolnej lub górnej części wykresu. Gdyby oprzeć się na światopoglądzie, z samego wykresu wynikają rzeczy przedziwne. Wiedza i rozum jest większa w wieku XVI niż w połowie wieku XIX, a więc największego postępu w dziejach. Wiara jest dokładnie tak samo istotna w średniowieczu jak na początku wieku XX. Krzyżanowski wziął coś tak umownego jak epoki, wybrał z nich te pasujące do jego zamysłu, bazując na stereotypach arbitralnie ponadawał im atrybuty – i przedstawił to w czymś tak ścisłym jak funkcja matematyczna!

Skąd w ogóle pomysł, że społeczeństwo od stuleci tkwi w jakimś chorym łańcuchu postępujących po sobie fal rozumu i uczuć? Czy to tylko własność Polaków, czy dałoby się narysować taki sam wykres dla epok w kulturze arabskiej, tudzież dla kultur Afryki? Czy w Chinach wszystkie epoki to też naprzemienny triumf duszy i materii? W istocie to, co ubiera się nam w podręcznikową wiedzę, jest realizacją heglowskiej koncepcji postępu. Julian Krzyżanowski był heglistą. Wierzył w ścieranie się przeciwstawnych idei według praw dialektyki. Heglowska historiozofia została przygarnięta przez marksizm. Sinusoida wpisywała się w jedynie słuszną filozofię, a sowiecki system nauczania zassał ją do swoich celów. W XXI wieku nie ma już ideologicznych pobudek do posługiwania się sinusoidą. Jest to pseudonauka, której bliżej do manipulacji niż uproszczonej prawdy. Tyleż mądrych diagramów nie zmieściło się do programu nauczania, może warto coś wywalić i zrobić dla nich miejsce?

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: