Publicystyka 16 lutego 2013, 22:24

Ile papieży do końca świata?

Malachiaszowa przepowiednia pojawia się w roku 1590, tuż przed wyborami nowego papieża. Źródłem tekstu byli zwolennicy kardynała Girolamo Simoncelliego, zaś sama przepowiednia wskazuje, iż papieżem powinien zostać ktoś Ex antiquitate urbis (Ze starego miasta).

Ile papieży do końca świata? Fot. dgodin

Ile papieży do końca świata? Fot. dgodin

Najstarszym znanym mi proroctwem dotyczącym przyszłych papieży jest średniowieczny manuskrypt Vaticinia de Summis Pontificibus. Przypisuje się go chrześcijańskiemu mistykowi Joachimowi z Fiore, co jest mało prawdopodobne zważywszy, że tekst pojawił się kilka dobrych lat po jego śmierci. Luźno powiązanym z Vaticinia de Summis Pontificibus jest zbiór innych papieskich przepowiedni Vaticinia Nostradami, znany też, jako „Proroctwa Michela Nostradamusa na temat przyszłości wikariuszy Chrystusa”. W czasach bardziej nowożytnych, przyszywanie proroctw do Joachima z Fiore nie robiło już takiego wrażenia. Domniemanego autora należało poszukać wśród bardziej chodliwych wróżbitów. Oczywiście nie ma cienia dowodów, by Vaticinia Nostradami było dziełem Nostradamusa. Jest to zbiór kilkudziesięciu malowideł, z których trudno zidentyfikować jakikolwiek pontyfikat, a co dopiero silić się na przewidywania następcy Benedykta XVI. Bardziej pomocne są tu „Przepowiednie zakonnicy z Drezna”, wydane pod włoskim tytułem Le profezie della monaca di Dresda. Są to przepowiednie nieznanej z imienia niemieckiej zakonnicy, obejmujące swoim zakresem okres od XVII do XXX wieku. Jan Paweł II opisany jest tam jako „Anielski Pan Sądu Ostatecznego ze znakiem dwunastu”, zaś Benedykt XVI to „Anielski Przewodnik Sądu Ostatecznego ze znakiem chwały”. Według zakonnicy, następny i zarazem ostatni z papieży („Anioł Miłosierdzia ze znakiem męczeństwa”), pochodzić będzie… z Królestwa Prus. Może być ciężkie w realizacji.

Vaticinia de Summis Pontificibu. Przyszli papieże mają swoje alegoryczną przypowiastki, każdy ma własne motto i rysunek

Vaticinia de Summis Pontificibu. Przyszli papieże mają swoje alegoryczną przypowiastki, każdy ma własne motto i rysunek

Najbardziej znaną przepowiednią dotyczącą papieskiej chronologii jest przepowiednia świętego Malachiasza. Choć przepowiednia jest wybitnie XVI wieczna, zgodnie z wyżej opisanym trendem, w jej nazwie widnieje, żyjący w XII wieku Malachiasz z Armagh, któremu przypisywano prorocze charyzmaty. Jak zauważył XVII wieczny ksiądz i encyklopedysta Louis Moreri, Malachiaszowa przepowiednia pojawia się w roku 1590, tuż przed wyborami nowego papieża. Źródłem tekstu byli zwolennicy kardynała Girolamo Simoncelliego, zaś sama przepowiednia wskazuje, iż papieżem powinien zostać ktoś Ex antiquitate urbis (Ze starego miasta). Ze starego miasta był oczywiście kardynał Simoncelli. Co do prognoz dla innych papieży, wieszcz już tak nie starał. Mam wrażenie, że pisał, co mu ślina na język przyniesie: Ursus velox (szybki niedźwiedź), Cubus de mixtione (sześcian od zmieszania), Cervus sirenae (jeleń syreny), Frumentum floccidum (zboże włókniste), Bos pascens (wół pasący), Angelus nemorosus (lesisty anioł), De capra et albergo (od kozy i karczmy), Rastrum in porta (motyka w bramie), Picus inter escas (dzięcioł wśród jadła). Może nawet lepiej niż papieży, takie opisy mogłyby przewidywać kolejnych dyrektorów wrocławskiego ZOO, albo kolejnych ministrów środowiska. Ostatni numerowani papieże to De labore Solis (z pracy Słońca) i Gloria olivae (Chwała oliwki). Po Benedykcie XVI vel Oliwka widnieje krótka adnotacja, iż ostatnim papieżem zostanie Piotr z Rzymu, za którego czekają nas nieciekawe czasy. Z czystej ciekawości sprawdziłem, czy na konklawe nie zawita przypadkiem jakiś Piotr z Rzymu. Jest szansa, że niebo nie rozstąpi się, a archanioł Michał nie pociacha mnie ognistym mieczem – wśród kardynałów, spośród których Duch Święty wybierze następcę Chwały oliwki, nie ma włoskiego kardynała o imieniu Piotr. Z Piotrów będzie tylko francuski kardynał Jean-Pierre Ricard, kardynał z Ghany Peter Turkson i węgierski kardynał Péter Erdő.

Herb papieskiNa chwilę obecną Polacy trzęsą się na myśl o czarnym afrykańskim diable, jaki mógłby zasiąść na tronie Piotrowym, ale przykładów na to, że naród ci u nas ciemny, jest aż nadto. TVN Meteo donosi o piorunie, który uderzył w Bazylikę św. Piotra w dniu ogłoszenia abdykacji. Doszukiwanie się boskich atrybutów w zjawiskach pogodowych, to już nawet nie jest średniowiecze, to jest epoka brązu! Po tym, jak w ostatnią niedzielę stycznia, mewa zaatakowała wypuszczonego przez papieża gołębia, Super Express pisał – idzie wojna. Znak „wrednej, łakomej i gigantycznej mewy” został następnie skorygowany na zapowiedź abdykacji. Internet całkowicie przedefiniował nam rynek wróżb. Obecnie jest to klasyczny shotgunning – na forach i blogach publikuje się taką ilość snów i wizji, że da się z nich wyłowić praktycznie wszystko – także, abdykację Chwały oliwki. Przepowiednie abdykacji, jakie da się odnaleźć, są przepowiedniami typu otwartego – nie są osadzone w czasie, a więc nie mają „terminu ważności”. W języku angielskim mówi się o takich przepowiedniach moving the goalposts – przesuwające cel. Ktoś twierdzi, że przewidział abdykację chorego Benedykta zapowiedzianą na konsystorzu, bo przewidział III Wojnę Światową, śmierć przywódców i ucieczkę papieża. Mistrzem moving the goalposts jest mój ulubieniec Krzysztof Jackowski. Przewidział na przykład katastrofę w Smoleńsku, przewidując na 2009 porwanie przez terrorystów czterech samolotów pasażerskich. Na rok 2009 Jackowski przewidział też śmierć znanego księdza – nie zdziwię się, jeśli Jackowski połączy to z tegoroczną abdykacją, która w prognostyku na 2013 jakoś mu umknęła.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: