Publicystyka 5 lutego 2013, 15:52

Wodne szaleństwo

Pozazdrościłem Kubie jego kapitalnego artykułu o nadwiślańskich szaleńcach i sam spreparowałem taki pseudonaukowy pakiet. Za leitmotiv robić będą wariacje na temat wody. Aż trudno uwierzyć ile nonsensów wyprodukowano na temat tego płynu – co daje też pojęcie o skali nonsensu w ogóle. Najczęściej wyśmiewaną teorią jest wodna pamięć, ale chyba najdziwniejszym pomysłem jest jej inteligencja. Synonimem inteligencji wody jest Masaru Emoto, w Polsce tytuowany jako doktor Masaru Emoto (doktorat z medycyny alternatywnej kupiony za niecałe 500 dolarów na indyjskiej uczelni). Okazuje się, że woda Japończyka jest łasa na komplementy, ciepłe słówka, jest flirciarska i humorzasta! Kiedy Masaru jest dla niej opryskliwy i świński, tworzy brzydkie i nieregularne kryształy. Kiedy zabiega o jej wdzięki, kryształki są piękne i symetryczne. Niestety okrutne dla Emoto badania pokazały, że wprawianie wody w nastrój jest życzeniowe. Kiedy nie wiemy jakie słowa szeptano kroplom, wszystkie kryształy wyglądają jednakowo brzydko. Emoto wybierał z setek zdjęć te, które oddawały jego zaloty, nie chcąc dostrzec tych które nie odwzajemniły jego uczuć. Jego przypadek dowodzi jedynie tego, co już dawno dowiedziono – tego, że miłość jest ślepa.

fot. Andreas Tille

fot. Andreas Tille

W wodnym szaleństwie partycypują także nasi zachodni sąsiedzi. W roku 1894 genialna wizja dopada niemieckiego inżyniera o wyglądzie Rasputina – Hannsa Hörbigera. Według niego, klucz do tajemnic wszechświata stanowił lód. W 1912 Hörbiger pisze wiekopomne dzieło Glazial-Kosmogonie. Z jakiś powodów (jednym z nich może być niezgodność z wszelkimi faktami) jego teoria lodu zostaje chłodno przyjęta przez środowisko naukowe. Teoretycy lodowej koncepcji porzucają więc dyskusje z mądralami i zwracają się w stronę mas. Wzorem dzisiejszych szamanów, stawiają na gazetki, filmiki i publiczne prelekcje. Zdarzało się, że na wykładach profesjonalnych astronomów publiczność krzyczała „Dość ortodoksyjnej astronomii! Chcemy Hörbigera!”. Poza niedouczonym motłochem bakcyla połkneli nazistowscy ideolodzy. „Jeśli nordyccy przodkowie zdobyli swą siłę na śniegu, wiara w kosmiczny lód powinna być dziedzictwem nordyckiego człowieka”. Koncepcje Hordbigera okrzyknięto niemiecką alternatywą dla żydowskiej teorii względności. Wyznawcami Welteislehre (teorii lodowego świata) został m.in Heinrich Himmler, Herman Göring, i Adolf Hitler. Ten ostatni planował wybudować w Austrii planetarium. Na parterze prezentować miano koncepcję Ptolemeusza, na piętrze Kopernika, zaś na wieńczącym dachu teorię Hörbigera. Problem przysparzały obserwacje, ale na wszystko znalazła się odpowiedź. Droga Mleczna wyglądała jak skupisko gwiazd, a nie bryłek lodu – znaczy astronomowie sfałszowali zdjęcie. Model lodowy był matematycznie niespójny – niejedne obliczenia zwiodły ludzi na manowce. Opady gradu tłumaczono rojem lodowych meteorytów. Atlantydę, biblijny potop – jako upadki lodowych księżyców.

Po wojnie, kiedy szalone lodowe teorie odeszły w niepamięć, do głosu doszła niezawodna nauka radziecka. Na początku lat 60-tych Nikołaj Fiediakin sącząc wodę przez brudne krany, nadaje jej niezwykłych właściwości. Poliwoda jak nazwał ją Fiediakin nie zamarzała przy -30 stopniach, ani nie wrzała do +130. Skąd właściwości typowe dla wody z domieszką krzemianów i smarów w wodzie wielokrotnie przepuszczanej przez krzemianowe naczynia pełne smarów? Hmmm, pozostawmy to na razie w tajemnicy. Rosjanie zaczęli jeździć po świecie, głosząc swoje niebywałe odkrycia – zmiana fizycznych właściwości wody jedynie za sprawą jej skroplenia. Dopiero po kilkunastu latach Ruscy dali się przekonać, że przesączając swoją wodę, zanieczyszczali ją innymi substancjami, a ich poliwoda nie istnieje. Aby nie żerować na tanich stereotypach dotyczących nauki radzieckiej, także amerykańscy naukowcy mają tu swoją dolę, W 1999 w Kalifornii stworzono pentawodę. Poprzez przepuszczenie przez wodę fal dźwiękowych, ulegać miała ona czemuś, czemu nie ulega – sonoluminescencji. Dzięki temu woda penta miała m.in zawierać w sobie więcej wody, niż zwykła woda. W pewnym okresie woda penta była najlepiej sprzedającą się wodą w USA, a kres jej popularności przyniosły dopiero oskarżenia ze strony organizacji konsumenckich i naukowców o zamkniętych umysłach.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: