Publicystyka 8 kwietnia 2013, 09:12

Stygmaty okiem sceptyka

Znamienita większość artykułów o stygmatach zaczyna się od słów „już święty Paweł…”, tudzież „począwszy od św Franciszka”. Swój krótki tekst miałem zainaugurować, opowieścią o tym, jak to na religii w szkole średniej, wraz z kolegą, rysowaliśmy sobie flamastrem stygmaty. Po namyśle, opatrzę go jedynie jednozdaniowym wstępem, iż jest to jeden z rzadszych tematów podejmowanych przez sceptyków. W moim przypadku trochę religijnych artykułów, parę wątków na kilku forach, dwa filmy dokumentalne i odrobinę na wpół zrozumiałych angielskich artykułów i voila! – mamy blogową notkę.

Stygmaty ojca Pio

Stygmaty ojca Pio

Pierwszą rzeczą do której mamy prawo się przyczepić to nadnaturalna geneza stygmatów. Pomimo tego, że na chwilę obecną żyje zawrotna liczba około 2 tysięcy stygmatyków, nikt nie widział nigdy owej boskiej interwencji nadania stygmatów. Wymownym jest natomiast fakt, że widziano wiele przypadków fałszowania stygmatów, przyłapując stygmatyków na gorącym uczynku. Zdążali się stygmatycy, którzy bojąc się śmierci w grzechu, wyznawali prawdę na łożu śmierci (Magdalenę de la Cruz). W wiekach wcześniejszych praktykowano stygmatyzacje u więźniów skazanych na tle religijnym. Pojawienie się u nich stygmatów diametralnie odwracało pozycje takiego skazanego (Benedetta Carlini). Ogromny splendor nacechowany świętością, jaką cieszyli i cieszą się stygmatycy, jest być może jednym z kluczowych powodów stygmatyzacji. Ojciec Pio, za sprawą stygmatów cieszył się wręcz fanatycznym kultem milionów wiernych, w świadomości których pozycja biskupa czy nawet kardynała, była jedynie namiastką osoby tego świętego człowieka. Kościół nie mógł sobie pozwolić na taką odwróconą hierarchie, ostatecznie zakazując Ojcu Pio wypowiadania się publicznie. Szczególnie kiedy to Ojciec zaczął opowiadać o swoich wizjach, w których obok Matki Boskiej pojawiała się zaawansowana cywilizacja obcych żyjących na jednym z księżyców Jowisza, natomiast ziemski Księżyc miał być jego zdaniem stworzonym ręką człowieka.

Oczywiście czymś nierozsądnym byłoby nazwanie wszystkich stygmatów oszustwem. Jeśli czymś tak ważnym, jest kryterium dowodów, to poza zdrowym rozsądkiem, nie posiadamy dowodów, które z góry zaklasyfikowałyby wszystkich stygmatyków jako oszustów. Na szczęście znane nam inne wyjaśnienia, wydaje się całkiem sensowne, a jednocześnie nie stawiające stygmatyków w tak negatywnym świetle. Możemy z łatwością wyguglować medyczne artykuły na temat psychologicznych uwarunkowań postchrystusowych ran, dowiedzieć się jak rysuje się psychologiczny portret św. Franciszka czy nawet dowiedzieć się coś o zależnościach pomiędzy stresem a pojawianiem się stygmatów. Nasz organizm dosłownie i w przenośni potrafi cuda, nie inaczej wygląda to w przypadku stygmatyków. Na początku lat 70-tych, pojawienie się stygmatów na gruncie choroby psychicznej obserwował amerykański psychiatra Joseph Lifschutz. W przeciągu trzech tygodni badał on psychosomatyczne wytworzenie się stygmatów u głęboko religijnej 10-letniej dziewczynki, badając kolejne fizjologiczne zmiany na jej dłoniach.

Problemem jaki należałoby rozpatrzyć, jest samo miejsce pojawiania się stygmatów. Biblia nie precyzuje procedury ukrzyżowania Chrystusa, tak naprawdę nie wiemy jak fizycznie ukrzyżowano Jezusa. Tradycja ostatnich wieków wskazywała zawsze środek dłoni, jak to miejsce w którym wbito gwoździe. Nasze wyobrażenia na ten temat zmienił francuski chirurg Pierre Barbet, która na przełomie pierwszej i drugiej połowy XX wieku, doświadczalnie udowodnił, iż dłoń nie wytrzymałaby ciężaru wiszącego ciała, a na miejsce ran chrystusowych wskazał nadgarstki. Po jego głośnej książce „A Doctor at Calvary”, opublikowanej w roku 1953, pojawiające się u ludzi stygmaty, zaczęły przedziwnie przesuwać się w dół! Tak jakby Bóg czytał literaturę medyczną i jednak przypomniał sobie, jak dokładnie ukrzyżowano jego syna. Jest to oczywiście detal, ale od Boga należałoby wymagać dopełnienia i tego szczegółu. Sprawa jest skomplikowana o tyle, że po niedawnych badaniach Fredericka Zugibe, powtórnie wskazano na dłoń. Czy Bóg znów zmieni zdanie i jednak porzuci nadgarstki na rzecz dłoni? Jak na razie opcja z nadgarstkiem przyjęła się i od lat 60-tych XX wieku, o wiele częściej nowe stygmaty pojawiają się na nadgarstkach, czyli tak jak widnieją na Całunie Turyńskim i tak jak przedstawił je w swoim filmie Mel Gibson. Jeśli to prawda, co począć z Ojcem Pio, setkami, tysiącami „stygmatyków środka dłoni”? Jeszcze ciekawiej wygląda to w przypadku przebitych nóg. Biblia nie wspomina aby Jezusowi przebito stopy. Aż do średniowiecza, ukrzyżowany na wizerunkach Chrystus spoczywał niejako podpierając się na drewnianej deseczce, umieszczonej poniżej stóp. Jeśli ukrzyżowanym przebijano stopy, to raczej nie tak jak pokazują to ciała stygmatyków. Pomimo tego jak uboga jest nasza archeologiczna wiedza – gwoździe wyciągano po śmierci z ciał ukrzyżowanych traktując je jako talizmany – znany nam jest jeden zachowany szkielet ukrzyżowanego wraz z tkwiącym w nim gwoździem, właśnie w stopie. O dziwo, tkwi on w… kostce, tak jak pokazuje to powyższy rysunek. Dla przyszłych stygmatyków czytających ten tekst – warto zainteresować się tym miejscem, kiedy siedząc na strychu z żyletką w dłoni, będziecie zastanawiać się jak uwiarygodnić swoją historie.

PS: Nadmieniając do własnego tekstu. Jednym z dowodów nadnaturalności stygmatów jest ustanie krwawienia po śmierci stygmatyka. Tymczasem cudem byłoby dopiero, krwawienie pośmiertnego ciała! Tajemnicą poliszynela jest to, że absolutnie każde ludzkie ciało, krótko po śmierci przestaje krwawić. Innym tego typu przykładem jest słynna krew św. Januarego, w „cudowny” sposób zmieniająca stan skupienia. Jak odkrył włoski hematolog Giuseppe Geraci, jego własna krew zamknięta w szczelnej ampułce, po latach również zaczęła znamionować ten przedziwny efekt. Dziś wiemy że każda ludzka krew zachowuje się w ten sposób i tyle z cudu św Januarego. Jest to uwaga już nie tylko do krwi i stygmatów, ale w ogóle do „cudownych”zjawisk, które okazują się tak powszechne, jak tylko być mogą.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: