Nauka 7 lutego 2013, 21:34

Rasista kontraatakuje

Problemem wizerunkowym Euro jest rasizm i choć sam rasizm nie jest już problemem naukowym, jego widmo ma swoje odzwierciedlenie w debacie naukowej. Dyskusja o rasie – jeden z najciekawszych dyskursów współczesnej nauki – to ciekawy przykład melanżu nauki i polityki. Sama próba rozmowy o różnicach rasowych przywodzi na myśl zakamuflowane rasistowskie hasła. Problemy z wydaniem swojej książki, Race: The Reality of Human Difference miał redaktor czasopisma Skeptic Frank Miele. W Skeptic Encyclopedia of Pseudoscience, wydanej przez redaktora Skeptical Inquirer Michaela Shermera jedynie kilka haseł występuje podwójnie, w tym Race and IQ i Race and Sports. Wydaje się, że strach przed konotacjami z rasizmem był na tyle duży, że sami autorzy poddali krytyce opinie, które sami podzielają. Polska nie do końca wpisuje się w ten trend i to zaczynając od warszawskiej ulicy na periodyku naukowym skończywszy. W 1998 Amerykańskie Towarzystwo Antropologiczne opowiedziało się przeciw utożsamianiu tzw. ras człowieka z rasami biologicznymi. W ankiecie stanowisko to popierało 69% członków AAA. Choć w USA orędownicy rasy jako tworu kultury górują nad zwolennikami rasy w pojęciu biologicznej taksonomii, kiedy w 2001 pytanie to zadano polskim antropologom wynik był odwrotny. Jedynie 25% członków Polskiego Towarzystwa Antropologicznego gotowych było nazwać rasę konstruktem kultury.

Mapa etnograficzna z Meyers Konversations-Lexikon

Mapa etnograficzna z Meyers Konversations-Lexikon

Jeśli u gatunku Homo sapiens nie mamy do czynienia z rasami, obserwowane dysproporcje należałoby tłumaczyć przez pryzmat kultury. W niedawno wydanej w Polsce książce Carla Salzmana „Myśleć jak antropolog”, w rozdziale o rasach autor jest wręcz oburzony przypisywaniem jakichś sportowych predyspozycji czarnym. Tylko jak wytłumaczyć tą nadreprezentatywność czarnych sportsmenów? W USA gdzie Afroamerykanie stanowią 13% ludności, prawie 70% zawodników NFL jest czarna, nie mówiąc o NBA. W Wielkiej Brytanii choć czarna populacja to mniej niż 2%, wśród profesjonalnych piłkarzy jest ich 20%. Salzman nie uważa, aby wiązało się to z genetycznymi predyspozycjami, a jedynie z większą determinacją w odniesieniu sukcesu. Uboga czarna ludność chcąc wybić się z marazmu, ćwiczy pilniej niż bogate białasy. Tymczasem antropolog z Berkeley Vincent Sarich twierdzi, że jeśli pomimo tego, co widzimy, jesteśmy w stanie uwierzyć, że rasa nie ma znaczenia w sporcie, co znaczy, że jesteśmy w stanie uwierzyć we wszystko. Argumenty takich ludzi jak Sarich są mocne. Od 20 lat niemal wszyscy finaliści olimpijscy biegu na 100m, pochodzą z tego samego miejsca – nizin Afryki Zachodniej. Pikanterii dodaje fakt, że jest wśród nich zarówno ludność autochtoniczna w postaci biegaczy z Nigerii, jak i potomkowie dawnych niewolników, których rozsiano po Ameryce od Kanady po Karaiby. Na dystansach sprinterskich potomkowie z Afryki Zachodniej nie mają sobie równych. Jednak od dystansu 800 metrów pałeczkę przejmują mieszkańcy Afryki Wschodniej. Jeśli chodzi o biegi długodystansowe, do żyjącego w okolicach jeziora Wiktorii ludu Nandi, który stanowi 1/8000 ludności świata, należy 20% wszystkich zwycięstw w imprezach międzynarodowych. Co ważne, grupy te nie przenikają się – Somalijczycy nie wygrywają na 100 metrów, a Jamajczycy nie wygrywają maratonów.

Naukowców przekładających wpływ kultury i środowiska nad genetykę, do bólu głowy doprowadzić może tabela wszechczasów biegu na 10 km. Na 25 najlepszych zawodników, 23 pochodzi z Kenii lub Etiopii. Mieszkańcy tego regionu wydają się stworzeni do długiego biegu – są wysocy, szczupli, mają długie nogi i dużą pojemnością płuc. Tłumaczenie to jest tak dobre, że wydaje się aż za dobre. Istnieją uzasadnione wątpliwości, czy nie mamy tu do czynienia z efektem pewności wstecznej. Wiemy, że Azjaci świetnie radzą sobie w gimnastyce, więc wyszukujemy u nich biologiczne cechy, które ich do tego predysponują. W czasie dominacji Żydów w amerykańskiej koszykówce od lat 20. do 40. XX wieku, gazeta New York Daily News rozpisywała się o naturalnych predyspozycjach Żydów do koszykówki takich jak spryt, pomysłowość i analityczne myślenie, dzięki którym będą dominować w tej dyscyplinie. Czy jeśli za 20 lat Chińczycy zdominują NBA znów usłyszymy o niesprawiedliwym rozdziale umiejętności przez matkę naturę i tym razem u Azjatów będziemy doszukiwać się cech, dzięki którym dominują w koszykówce? Nie sądzę, aby ludzie, którzy wypisują rasistowskie hasła po murach i dziennikarze, którzy robią o nich reportaże, zadawali sobie te pytania. Z drugiej strony, dlaczego mieliby sobie zadawać, jeśli sama nauka nie chce ich stawiać. Po wyzbyciu się faktów wróżę, że pozostaniemy przy black brawn i white brains – czarnych osiłkach i białych mądralach.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: