Wiadomości 12 stycznia 2014, 14:39

Poseł Palikota do policjantów: Złożę, k…, na was skargę i wyj*bią was z roboty!

Złożę, k…, na was skargę i wyj*bią was z roboty! – zastraszał policjantów poseł Wojciech Penkalski. Tygodnik „Wprost” dotarł do policyjnych notatek na temat bliskiego współpracownika Janusza Palikota.

Wojciech Penkalski, fot. Zboralski/Wikimedia

Wojciech Penkalski, fot. Zboralski/Wikimedia

Karbowo, niewielka miejscowość na Mazurach, niedawne święto Trzech Króli. Późnym popołudniem policjanci próbują zatrzymać pędzącego z prędkością niemal 100 km/h opla insygnię. Kierowca lekceważy wezwanie, więc funkcjonariusze ruszają za nim w pościg. Kilka minut później doganiają przed zamkniętym szlabanem kolejowym w Lubominie. Proszą, by zjechał na gruntową drogę.

- A niby dlaczego?! – wykrzykuje kierowca opla.

Funkcjonariusze wyjaśniają, że niemal dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość. Mężczyzna jest wściekły:

- Nie pokazuj na mnie palcem, to raz. A dwa, nikt mnie nie zatrzymywał! – krzyczy. Tym razem policjanci bardziej stanowczo proszą, aby zjechał na pobocze i pokazał dokumenty. Po sprawdzeniu prawa jazdy okazuje się, że uciekinierem jest Wojciech Penkalski, poseł ugrupowania Janusza Palikota.

Kiedy przedstawiciele drogówki informują go, że dostanie 400 zł mandatu i osiem punktów karnych, polityk traci nad sobą panowanie.

- To załatwia sprawę! – mówi, wyciągając poselską legitymację i próbując wyrwać dokumenty z rąk policjantów. Jest coraz bardziej opryskliwy i wulgarny. Twierdzi, że funkcjonariusze, zatrzymując go do kontroli, przeszkadzają mu w wykonywaniu obowiązków parlamentarnych.

- Masz, k…, na przeprowadzenie kontroli dwie minuty! – mówi do jednego z nich. I żąda, aby pokazał swoją legitymację.

-  Złożę, k…, na ciebie skargę i w…bią was z roboty – grozi.

Chwilę później w niewybredny sposób instruuje:

- Ja wam, k…, rozkazuję: macie tu stać i kierować ruchem, aż naprawią te je…ne światła! A z roboty i tak was w…bią! – krzyczy. Chodzi o awarię sygnalizatora na przejeździe kolejowym. Policjanci obelgi znoszą ze spokojem, ostatecznie rezygnują nawet z wypisania mandatu. Informują go jednak, że przygotują notatkę, w której całe zdarzenie opiszą, i że prawdopodobnie trafi ona do marszałek Sejmu wraz z wnioskiem o odebranie parlamentarzyście immunitetu.

Dwa dni później policyjna notatka jest już w Sejmie. Prokuratura Rejonowa w Lidzbarku Warmińskim chce postawić Penkalskiemu zarzut kierowania pod adresem funkcjonariuszy gróźb karalnych. Poseł przeprasza więc za swoje zachowanie i informuje, że sam zrzeknie się immunitetu. Rezygnuje też z funkcji rzecznika dyscypliny klubowej Twojego Ruchu. Jednocześnie utrzymuje, że policjanci kłamią, a on nikomu nie groził.

- To koniec sprawy? Nie będzie żadnych innych konsekwencji? – pytamy współpracowników Janusza Palikota.

- Oczywiście, że koniec. Sprawa jest zamknięta! – odpowiadają, podkreślając, że jeśli policja ma dowody na złe zachowanie posła, to powinna je pokazać. Przekonują, że pokazanie legitymacji poselskiej w takiej sytuacji to wręcz obowiązek parlamentarzysty.

Źródło: Wprost
Więcej o spotkaniach posła Penkalskiego z policją w najnowszym numerze tygodnika „Wprost”.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: