Ciekawostki 11 marca 2013, 20:48

Pop-medycyna

W starożytności substancje te określano jako remedium nostrum. Były to leki o wątpliwej skuteczności, sprzedawane dzięki nowatorskim jak na owe czasy zabiegom reklamowym. Zalążek czegoś takiego jak marka, a także wiele technik marketingowych (opisywanie najzwyklejszych składników niezwykłymi słowy) narodziło się właśnie na potrzeby tej szarlatanerii. Najsłynniejszym tego typu lekiem był sprzedawany w XIX wieku w USA olej z chińskiego węża wodnego. Był to leczący wszelkie choroby cudowny eliksir dystrybuowany przez sieć objazdowych cyrkowych uzdrawiaczy. Wiele z tych mikstur przetrwało do naszych czasów, ewoluując w symbole kultury masowej. Poniżej bardzo luźne tłumaczenie zestawienia Joe Nickella Pop Culture: Patent Medicines Become Soda Drinks.

Coca - Cola

Coca-Cola

Pomysł na Coca-Cole narodził się w Eagle Drug and Chemical Company, jako odmiana bardzo popularnego wówczas wina na bazie koki, znanego jako Vin Marian. Za sprawą prohibicji w Georgii, od 1886 w jednej z aptek w Atlancie zaczęto sprzedawać cudowny eliksir, będący bezalkoholowym odpowiednikiem wina, zwany „Francuskim Winem Coca Pembertona”. Jej twórca John Pemberton był przekonany, iż znalazł w niej lekarstwo na uzależnienie od morfiny, które trapiło go od wojny secesyjnej. Reklamował go jako trunek szczególnie korzystny dla „pań i wszystkich tych, u których siedzący tryb pracy powoduje nerwowe osłabienie, bóle żołądka, niewydolność jelit i nerek”, Dodanie do Coli dwutlenku węgla budziło lecznicze konotacje z wodą gazowaną, uważaną wówczas za lekarstwo na otyłość. „Wspaniałej i przenikliwie pobudzającej Coli” jej twórcy przypisywali leczenie m.in impotencji. W rzeczywistości napój powodował uzależnienie od kokainy. Jej zawartość w Coca-Coli stopniowo obniżano, aby ostatecznie wyeliminować ją na przełomie XX wieku i zastępując aromatem koki.

Pepsi-Cola

Pepsi-Cola

Coca-Cola wzięła swoją nazwę z połączenia kofeiny, orzeszków i koki. W przypadku Pepsi-Coli do nazwy doczepiono człon w postaci pepsyny (enzymu trawiennego). Napój, znany jako „Drink Brada”, został stworzony w 1898 przez farmaceutę Caleba Bradhama. Jego przeistoczenie się w 1903 w Pepsi-Cola do dziś budzi etymologiczne zamieszanie. Szczególnie wśród Żydów i muzułmanów, którzy boją się zbezczeszczenia przez nieczystą świńską pepsynę. Pepsi-Cola nie zawiera i najpewniej nigdy jej nie zawierała. Bradham nadał jej tę nazwę, aby sugerować, iż preparat ten pomoże w razie problemów trawiennych. Reklamowana jako „smaczna i zdrowa” Pepsi zbankrutowała w czasie Wielkiego Kryzysu. W 1939 firmę wykupił Charles Guth. Guth, postanowił napełnić nimi swoje automaty do napojów – które w owym czasie przeniosły się z aptek do sklepów spożywczych. Nie dogadawszy się ze sprzedawaną w formie syropu Coca-Colą, postanowił zastąpić ją bardzo podobną, równie „leczniczą” i nadającą się na „syrop” Pepsi-Cola. Dalsza cześć przyjaźni tych dwój napojów jest wszystkim znana.

Schweppes

Schweppes

Tonik składał się pierwotnie jedynie z wody gazowanej i chininy. Pito go w kolonialnych Indiach i w Afryce, głownie z ginem – profilaktycznie przeciw malarii. Trudno powiedzieć czy praktyka ta była skuteczna, jako że, aby tonik działał, stężenie chininy musiało być obrzydliwie gorzko wysokie – wielokrotnie wyższe niż dopuszczalne stężenie chininy w toniku obecnie. Jeśli poziom chininy był odpowiednio duży, nie wykluczone, iż terapia tonikowa mogła działać. Tonik nie jest natomiast polecany konsumentom w przypadku innego schorzenia, którym są skurcze nóg, a którym próbowano je leczyć. Stężenie chininy w toniku jest dziś śladowe. W ramach minimalizowania kosztów w większości tonikopodobnych napojów rolę gorzkiej chininy odgrywa chinionowy aromat. Gdyby Schweppes szykował na mnie pozew za zniesławienie, dodam tylko, że znalazł się w tym zestawieniu tylko dlatego, że potrzebowałem obrazka puszki z tonikiem.

7 Up

7 Up

7 Up sprzedawany jest od 1929, z początku jako Bib-Label Lithiated Lemon-Lime Soda. Magicznym składnikiem 7up’a miał być cytrynian litu. Wierzono, iż leczy on dnę moczanową, reumatyzm i kamienie nerkowe. Cytrynian litu niewiele pomoże na te schorzenia, jest natomiast lekiem psychiatrycznym, stosowanym na pograniczu zaburzeń osobowości i zaburzeń schizoafektywnych. Podobnie jak w przypadku innych „leczniczych napojów”, 7 Up miał z tego problemy. Poziom toksycznego litu, stosowanego w leczeniu depresji maniakalnej, był w 7 Up bliski dawki terapeutycznej. Po tym jak w połowie lat 40-tych lit całkowicie wyeliminowano z 7 Up’a, tym razem problemem okazała się substancja słodząca w napoju – cyklaminian sodu. W latach 60-tych FDA uznała go za potencjalnie szkodliwy. W konsekwencji zakazano sprzedaży tej substancji na terytorium Stanów Zjednoczonych. Decyzja ta budzi kontrowersje. USA pozostaje jednym z nielicznych państw na świecie utrzymującym zakaz stosowania cykoaminianu sodu. Tak czy owak całe partie 7 Up’a powędrowały do utylizacji. 7 Up to wyjątkowo pechowa mikstura, zaś do tego pecha dokłada się kierownictwo koncernu. Zgodnie z modnym trendem, 7 Up sprzedawany miał być jako napój „100% naturalny”. W ramach przygotowań do tej etykiety zmniejszono zawartość sodu w napoju i zaprzestano stosowania kwasu wersenowego. W 2007 przy próbie wprowadzenia 7 Up na rynek jako napoju „100% naturalnego” kilka organizacji konsumenckich zagroziło procesem, jeśli miałby być sprzedawany pod takim sloganem. Ostatecznie napój, który niegdyś miał leczyć, musiał zadowolić się określeniem „100% naturalnych aromatów”.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: