Publicystyka 13 lutego 2013, 10:55

Polski duch w ujęciu statystycznym

Houdini i duch Lincolna, fot. Harry Houdini

Houdini i duch Lincolna, fot. Harry Houdini

Nigdy nie ukrywałem swojej niezdrowej ciągoty do osobliwych danych. Tym razem przebiłem się przez wszystkie historie o duchach z lat 2008-2012, zamieszczone w dziale „Nasze historie”, na subforum „Życie po śmierci”, największego paranormalnego portalu tego kraju. Odrzuciłem wszystkie historie nie z pierwszej ręki, o tym jak „moja ciocia opowiadała…”, a tych była większość. Opracowałem pozostałe 198 opowiadań, czy jak kto woli creepypastów. Sporo z tych historii wyglądało na całkowicie zmyślonych. Jeśli duch przedstawia się jako Taylor i prosi o herbatę, tudzież tajemniczy głos mówi „zabij ją, a spełnię twoje 7 życzeń”, to trudno mi uwierzyć, aby takie zdarzenie miało miejsce. Kilkanaście większych i mniejszych bajek jest wśród tych dwustu historii. Z góry uprzedzam, iż badanie nie jest metodologicznym majstersztykiem. SmarterPoland.pl to też delikatnie mówiąc nie jest. Dłuższe historie nie tyle czytałem, co oplatałem wzrokiem. Pod koniec szczerze nienawidziłem już tego zajęcia, więc radzę nie przywiązywać się do konkretnych procentów. Wyniki powinny dawać jednak ogólny obraz tego, co opisują w swoich historiach ludzie. Pytanie, jak wydarzenia opisane na forum są reprezentatywne dla historii „z życia” pozostawiam otwarte.

statystyki-duchyCo zaskoczy mnie, starego wygę? Byłem przekonany, że najścia duchów będą związane ze śmiercią kogoś w rodzinie. Tak to pamiętałem jeszcze z czasów, kiedy rozmawiałem z nawiedzanymi przez duchy ludźmi. Gdybym wiedział, że zetknięcie się z duchem tuż po śmierci kogoś bliskiego to zaledwie 13% wszystkich historii, nawet bym tego parametru nie notował. Jak łatwo się domyśleć, najczęściej była to śmierć babci (9 przypadków) i dziadka (6 przypadków). Nie zaskoczyło miejsce które upodobały sobie duchy. Nie przepadają za miejscami publicznymi, wolą nasze sypialnie, nie pogardzą też piwnicą. Seanse spirytystyczne zaowocowały tylko 6 historiami, zaś najdziwniejszym miejscem wywoływania duchów jakie zanotowałem była pieczarkarnia. Tylko w 58 przypadkach (29%) osoby opowiadające o wizycie ducha widziały jakąkolwiek postać. Z tego 17 widziało po prostu cień. Te bardziej „konkretne” duchy, widuje się zwykle w odbiciu telewizora lub w kształcie dymu z komina, więc raczej mały kaliber dowodów. Te wyraźniejsze widywane są przez nas przez mniej więcej sekundę tuż po naszym wybudzeniu. Penn Jillette pytał kiedyś, czemu przychodzące do nas duchy są ubrane? Czy idą do nieba w ciuchach, zabierają ze sobą jakiś tekstylny bagaż, świeże podkoszulki i skarpety na zmianę? Czy w niebie panuje jakaś moda? Opis ubioru ducha jest rzadki, zatem domyślam się, że niczym się nie wyróżnia – acz zdarzały się duchy w płaszczach i kapturach. Tylko raz duch przyszedł nago. Nawiedzał dziewczynę, która miała z nim prawie że romans.

stystystyki-duchy2Jeśli tylko ¼ odwiedzin duchów towarzyszy widzenie ducha, skąd pomysł, że odwiedza nas duch? Być może najczęściej przedstawianym dowodem, są różnego rodzaju uczucia. Niestety nie zaznaczałem tego w mojej excelowskiej tabelce i nie wiem dla przykładu jak często autorzy tych historii czuli się obserwowani. Widniejące pod słupkami elementy występowały zwykle pojedynczo i podwójnie. Sytuacje z trzema czynnikami, kiedy np. komuś stłukł się kubek, zgasło światło i tego samego wieczoru drgnął jeszcze stolik, były rzadkością. Choć o każdym z tych słupków mógłbym wiele powiedzieć (czytaj pośmiać się), moim ulubionym jest „dziwne zachowanie zwierząt”. Zdefiniujmy co znaczy dziwne: leniwy pies patrzy się tępo w ścianę – oznacza to, że patrzy na ducha; pies jest nazbyt aktywny – zapewne kręci się, bo widzi ducha; pies chce iść na spacer – chce uciec przed duchem; pies nie chce iść na spacer – nie chce nigdzie iść, bo jest zastraszony przez ducha. To nie ja wymyśliłem te cztery przykłady – pochodzą wprost z opowiadań ludzi. Słupek „pozostałe” nie kryje nic lepszego: pojawienie się zgubionego worka od odkurzacza, zatrzymanie się windy, przesunięcie się pralki, dziwny zapach w samochodzie, wymiociny na meblach, kapiący kran, lewitujący długopis, wciąż gubiące się przedmioty, zdechłe ptaki, odgłos gwizdania w kominie, rozrzucone na drodze snopki siana, wybuch petardy, hałasujący piekarnik, ból zęba, pukanie w kaloryfer, poruszenie się szamponu, pojawienie się na ścianie pleśni, użądlenie osy („a przecież godzinę wcześniej zmieniałem pościel, nie powinno jej tam być”). Wbrew pozorom nie wybrałem tych najbardziej trywialnych. Komuś spadnie doniczka, komuś obraz, komuś gazeta, inni słyszą trzask łamiących się gałęzi w lesie – tak opisywana jest większość nawiedzeń. Na koniec dwa wnioski z tej zabawy: 1) nie ma to jak zmarnować długi weekend na pierdoły 2) wszyscy macie duchy w swoich domach, tylko wasze zamknięte umysły nie chcą tego dostrzec.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: