Wiadomości 11 grudnia 2013, 09:27

Policja: podczas interwencji policjant użył latarki, a nie paralizatora. Ale ją zgubił

Funkcjonariusz podczas interwencji na poznańskim uniwersytecie nie raził paralizatorem, tylko świecił latarką. Ale teraz jej nie pokaże, bo ją zgubił – tłumaczy się w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” poznańska policja. Sprawa dotyczy pacyfikowania grupy anarchistów podczas wykładu o gender.

Paralizator, fot. Junglecat/Wikimedia

Paralizator, fot. Junglecat/Wikimedia

Zajście miało miejsce w zeszłym tygodniu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznnaiu. Podczas wykładu ks. prof. Pawła Bortkiewicza na temat ideologii gender, grupa anarchistów zaczęła głośno komentować i klaskać, a jeden z nich, w sukience, zaczął tańczyć obok prezbitera.

Nie trzeba było długo czekać na interwencję policjantów w cywilu. To wtedy jeden z nich miał użyć paralizatora. Na nagraniu wykonanym telefonem komórkowym widać, jak funkcjonariusz przykładał do nogi anarchisty przedmiot, z którego wydobywa się trzask.

Na następny dzień policja tłumaczyła się, że funkcjonariusze nie posiadają służbowych paralizatorów, więc policjant najprawdopodobniej użył prywatnego urządzenia. Teraz jednak, jak dowiedziała się „Gazeta Wyborcza”, policja utrzymuje, że na nagraniu widoczna jest latarka.

– Straszył nią tylko, bo imituje ona trzask wyładowania elektrycznego. Świeci na niebiesko, podobnie jak wyładowanie – mówi rzecznik – tłumaczy w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” rzecznik policji. Niestety okazało się, że nie można tej wersji potwierdzić ponieważ policjant… zgubił latarkę.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: