Nauka,Publicystyka 10 marca 2013, 01:59

O smaku butanianu linalolu, proszę

Jako sowizdrzał, birbant i paliwoda, śmieję się kryzysowi w twarz i ukręcam nosa hydrze spekulantów. W ciężkich czasach tylko głowa pełna pomysłów może uchronić nas przed całkowitym wysuszeniem świniaka skarbonki, tak, że bankructwo mi nie straszne. Mogę wytresować łasicę i zbijać kokosy na robionych przez nią sztuczkach, zainwestować w modne ostatnio filmy pełne śmiałych scen homoerotycznych, a także… i to by było w zasadzie na tyle, więc może przesadziłem z tą głowa pełną pomysłów. Jeśli jednak ktoś zmarnował cale swoje życie na demistyfikowanie manipulacji, niechcący nabył też umiejętności poruszania się po ciemnej stronie mocy. Będąc jako tako rozeznany w tych technikach i mając tylko czerstwe resztki w chlebaku, w końcu to ja mógłbym zbijać kasiorę na ludzkiej naiwności! Gdyby nie daj boże ktoś rozpoznał w przyszłym mnie, czyli prywatnym bioenergoterapeucie polskich celebrytów, dawnego Michała bzdurologa, zawczasu mogę zmienić nazwisko i zapuścić brodę. Taką metamorfozę przeszedł serbski zbrodniarz wojenny Radovan Karadzić, stając się Draganem Dabiciem, specjalistą od Human Energy Quantum i leczniczych talizmanów.

fot. David Monniaux

fot. David Monniaux

Nim zacznę leczyć uzdrawiającą mocą księżyca, w ramach przyuczenia do zawodu postawię dziś pierwszy krok w ogłupianiu prostego ludu. Natchnął mnie do tego przyjaciel, wytykając ilość „E” w moich ulubionych panierowanych orzeszkach z Biedronki. Nikogo nie drażni fakt, że każdy produkt sprzedawany w tym kraju zawierać może śladowe ilości orzeszków arachidowych, jednak wyszczególnionym E na etykiecie nigdy nie przepuścimy. Trudna sztuka przedstawiania czegoś w niekorzystnym świetle, w przypadku żarcia koncentruje się na uchemicznianiu jego składników, co wiele mediów opanowało do perfekcji. Jeśli chcemy, aby coś zabrzmiało obrzydliwie i niezdrowo, najlepiej nazwać to pełną nazwą systematyczną (tak na przykład najpopularniejsza przyprawa staje się złowieszczo brzmiącą solą sodową kwasu chlorowodorowego) a już najlepiej określić to przy pomocy przedrostka E zarezerwowanego dla dodatków chemicznych. Widząc „E-ileś”, cokolwiek by to nie było, człowiek aż czuje swąd chemikaliów. Jeśli jakieś chipsy czy napój mają powiedzmy 7 „E-ileś” to wiedz konsumencie, że najzdrowsza kapusta czy jabłuszko, fabryki chemiczne matki natury, same z siebie zawierają ich kilkadziesiąt! Aby nie być gołosłownym, oto całkowicie prawdziwy, a zarazem do cna debilny tekst mojego autorstwa:

To co wydarzyło się w tej wsi powinno być nauczką dla nas wszystkich. Pół żywe dzieci ledwo snuły się ulicami, mężczyźni chowali twarze, a kobiety płakały. Różnej maści utleniacze, zagęszczacze i inne świństwa spod znaku E ujawnione zostały w sadzie Dobromiry W. Uważana przez mieszkańców wsi za pogodną babinkę, kobieta została dziś skuta i wywleczona ze swej chałupy o 5 rano przez funkcjonariuszy ABW. „Jeszcze wczoraj chciałaś mnie poczęstować jabłkiem, dziwko! – krzyczał w trakcie działań policji jeden z jej sąsiadów. Aby nie dopuścić do samosądu, policja odeskortowała 84-letnią kobietę do radiowozu, jednocześnie konfiskując widły i pochodnie przyniesione w trakcie akcji policji przez miejscową ludność. Co zawierały jej warzywa i owoce, że skryta za płaszczykiem poczciwej babuszki kobiecina, okazała się polskim „Chemicznym Alim”? Otóż jej przydomowy ogródek okazał się być przepełniony barwnikami, w tym E160a, E160d, E161b, E161e i E163. Mimo, iż babcia twierdziła, że jej pole nigdy nie było nawożone ani opryskiwane, wszystkie rozprowadzane przez nią produkty zawierały znaczne ilości E140 oraz zagęszczaczy E460 i E440. Warzywa te wciąż znajdują się w spiżarniach okolicznych mieszkańców! Przed prokuraturą odpowie co robiła w jej brokułach luteina. Przypomnę, iż luteina to żeński hormon płciowy – aż strach pomyśleć jakie konsekwencje w przyszłości może mieć to dla szabrujących w jej sadzie okolicznych dziewczynek. Mimo, iż owoce Dobromiry W. miały nie zawierać konserwantów, jej śliwki, jabłka i żurawina zawierały znany z etykiet wielu produktów E210 – kwas beznzoesowy, emulgator E332, polepszacz E300, oraz takie substancje jak mutatoksantyna, bisabolen, i kwas nikotynowy. Czy normalnym można nazwać stan, w którym owoce zalatywały mrówczanem etylu, związkiem będącym składnikiem farb i lakierów, który powodować może podrażnienie błon śluzowych i wymioty? Wszystko to Dobromira W. rozdawała w opakowaniu z gazami, głównie E941, E948 i E938. Niestety we wszystkich próbkach odnaleziono też śmiercionośny E939, od wdychania którego tylko w zeszłym roku i tylko w Wielkiej Brytanii zmarło ponad 30 osób!

Jak to możliwe, iż tekst ten jest zmyślony i prawdziwy jednocześnie? Jeśli tylko gdzieś jakaś Dobromira W. istnieje i ma ona poletko z warzywami, to dokładnie takie „dodatki” będą one zawierać. Emulgator E322, nieodłączny składnik budzącego u nas przerażenie masła w sprayu, to zwykła lecytyna, wiele z „E” to witaminy, lub jak karoten – substancji poszukiwanych przez konsumentów. Oznaczenia E odbierają apetyt, etykietując dodatki jako „czystą chemię” – ulubiony związek frazeologiczny ekochemiofobów. Choćby nie wiem jak ekologiczny miałby być ogród, trudno będzie znaleźć w nim coś, co nie zawiera celulozy (E460) czy chlorofilu (E140). Oczywiście owych E nie odnajdziemy wypisanych na siatce z owocami, jako że nie ma obowiązku wymieniania na nich tego, co natura pakuje do nich sama. Przy manipulacji wskazana jest szczypta ignorancji, co reprezentuje zdanie o luteinie. Luteina w zielskach to nie to samo co progesteron nazywany nieraz luteiną. Nie warto być nieomylnym, bezpiecznie jednak nie wychylać się przed szereg i trzymać poziom moich dawnych adwersarzy, a jutro kolegów. Takie kompromitujące gafy czynią nas bardziej ludzkimi, a przez to bardziej wiarygodnymi niż zimnie kalkulujący naukowcy. Jeśli odpowiedzialny m.in za zapach malin, mrówczan etylu jest też w farbach i lakierach, warto o tym wspomnieć, aby wywołać konotacje z czymś niebezpiecznym dla zdrowia. Nawet jakby jakiś składnik jedzenia znajdował się też w oponach albo asfalcie, nie znaczy to od razu, że sam w sobie jest niezdrowy. Wypada też postraszyć czymś czego się nie rozumie, ale co brzmi na tyle złowieszczo, że może używać tego jako argumentu. Choć bisabolen, mutatoksantyna i kwas nikotynowy nie są niczym niebezpiecznym ani niezwykłym, są to najbardziej trująco brzmiące związki jakie znalazłem w składzie warzyw i owoców. Najbardziej dumny jestem ze swojej ostatniej dezinformacji. E941, E948 i E938 to oczywiście azot, tlen i argon, najzwyklejsze powietrze atmosferyczne. Tajemniczy, śmiertelny E939 to hel, którego niewielkie ilości obecne są w powietrzu. W 2010 wdychanie helu przypłaciło życie 33 Brytyjczyków, w latach poprzedzających były to średnio 2 osoby, należy jednak wybrać dane z roku, który jest dla nas najbardziej korzystny. Zgony nie miały oczywiście miejsca przy stężeniu helu, jakim teraz oddychamy. Ważne, że coś jest szkodliwe, a że zabija szczura po przekroczeniu dawki milion razy większej niż ta w panierce orzeszków – kto to będzie sprawdzać?

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: