Ekonomia 20 marca 2013, 20:28

Kolejny dobry miesiąc na rynku wina

Luty był kolejnym dobrym miesiącem na rynku wina. Zwiększały się obroty, rosły ceny oraz wszystkie indeksy giełdy Liv-ex. Krytycy ogłosili bardzo pozytywne oceny bordoskiego rocznika 2010, a domy aukcyjne znakomicie rozpoczęły rok.

Baryłka z winem Cabernet, fot. Thomas Oldcastle

Baryłka z winem Cabernet, fot. Thomas Oldcastle

Wzrost indeksów i popytu

W lutym kontynuowany był trend wzrostowy na rynku wina, który rozpoczął się jeszcze w połowie listopada 2012 r. Wszystkie indeksy giełdy Liv-ex odnotowały wzrosty. Indeks Liv-ex 50, który najszybciej reaguje na zmiany koniunktury, wzrósł prawie o 3 proc. w ciągu miesiąca, a od połowy listopada już o 10 proc. Rosła także liczba użytkowników giełdy, a łączna wartość transakcji przekroczyła 20 milionów funtów. Pułap ten osiągnięto pierwszy raz od 18 miesięcy.

Największym zainteresowaniem kupujących cieszyły się wina z roczników 2006 i 2008. Są to dwa klasyczne i bardzo dobre roczniki, które niezmiennie spotykają się z dużym zainteresowaniem miłośników wina. Każdy z nich odpowiadał za 10 proc. obrotów na rynku. Na rynku wina zdarzały się już takie sytuacje, że po wielkim roczniku następne po pierwszych ogólnych ocenach były niedoceniane. Jednak już z upływem kilku miesięcy zaczęły zdobywać rynek. Sytuacja taka miała miejsce w latach 80., gdy po wybitnym dla Bordeaux 1982 z początku nie doceniono rocznika 1983. Historia jak widać lubi się powtarzać i po znakomitym roczniku 2005 wina z lat 2006 czy 2008 nie cieszyły się od razu taką popularnością. Roczniki te ze względu na niższą cenę wyjściową oraz coraz lepsze noty krytyków w następnych latach zaczęły zdobywać rynek. Taka też sytuacja prawdopodobnie powtórzy się z rocznikiem 2012.

Bardzo dużym zainteresowaniem w lutym cieszyły się także bordoskie wina z rocznika 2010. Ma to oczywiście związek z ich wyjściem na rynek konsumencki w postaci zabutelkowanej oraz ich znakomitą jakością, która została doceniona przez wielu krytyków. Wpływ na to ma również fakt, że trunki te wciąż są o wiele tańsze od swoich starszych odpowiedników, z równie wysoko ocenianych lat. Z tych powodów nie powinno dziwić, że w lutym prawie 8 proc. wszystkich transakcji na giełdzie Liv-ex dotyczyło właśnie win z rocznika 2010. Popularne były również bordoskie trunki z 2009 roku, który przez Roberta Parkera uznany został za najlepszy w historii. Ponad 15 proc. transakcji win, takich jak Lafite, Cos d’Estournel i Ducru Beaucaillou dotyczyło właśnie tego rocznika.

- Zaobserwować można powrót kupujących na rynek. Aktualnie mamy jednak najniższe zapasy magazynowe w historii Farr Vintners. Dużym problemem jest pozyskiwanie win, a popyt na nie powoduje wzrost cen – mówi Henry Matson, broker winny z Farr Vintners. – Ponieważ właśnie wyszliśmy z 30 proc. korekty na rynku, jest to znakomity czas na zakupy – dodaje Matson.

Drożeje rocznik 2010, ale nie tylko…

Wzmożony popyt znalazł oczywiście swoje odzwierciedlenie we wzroście cen. Szczególnie mocno drożały w lutym wina z rocznika 2010. To one średnio zyskały najwięcej na wartości. Jednak nie tylko te wina drożały w tym miesiącu, a rekordziści lutego pochodzą z wielu różnych roczników o zupełnie odmiennych profilach. Najszybciej rosła cena Pontet Canet 2007, które tylko w ciągu lutego zdrożało o 12,2 proc. Tym wynikiem nieznacznie wyprzedziło Palmer 2001 (+12,1 proc.) oraz Pavillon Rouge 2005 (+11,6 proc.).
Zarówno rocznik 2001, jak i 2007 nie należą w Bordeaux do roczników wybitnych. Jednak ze względu na zdecydowanie krótszy potencjał dojrzewania szybciej znikają z rynku. Fakt ten stanowi najlepszy dowód na to, że nie tylko wina z najlepszych roczników potrafią przynosić zyski. Zaobserwować można nawet tendencję, że wina z najlepiej ocenianych lat dobrze sprawdzają się w roli inwestycji długookresowych, a pochodzące z lat mniej łaskawych dla winiarzy są dobrą inwestycją w krótszym czasie.

Wzrost cen transakcyjnych odbił się również na wycenie portfeli klientów Wealth Solutions. Tylko w ciągu lutego zgromadzone w nich wina podrożały średnio o 3,75 proc. Na ten wynik z pewnością miał wpływ duży udział bordoskich roczników 2010 i 2009, w portfelach naszych klientów.

Oceny krytyków pomogły rynkowi

Bardzo ważnym wydarzeniem na rynku wina w minionym miesiącu było ogłoszenie przez krytyków not bordoskiego rocznika 2010. Na początku lutego uczynił to James Suckling, który przyznał jedenastu winom z tego rocznika maksymalne noty 100 punktów, czterem notę 99 i aż jedenastu notę 98. Po tym wydarzeniu wszyscy czekali na wypowiedź Roberta Parkera.

Większość brokerów i znawców rynku była pewna, że ogólna ocena rocznika 2010 będzie znakomita. Sam Robert Parker nie pozostawiał również miejsca na wątpliwości. Jednak emocje rosły, ponieważ nikt nie był pewny, czy noty poszczególnych win, przyznanych im przez krytyka jeszcze podczas prób beczkowych, się nie zmienią. Stopniowo rosło również zainteresowanie kupujących, a wraz z nim w górę szły ceny poszczególnych win. Jeszcze przed ogłoszeniem not Parkera wzrósł popyt m. in. Pichon Baron 2010 czy Pontet Canet 2010, co również znalazło odbicie w ich wycenach.

Parker ogłosił swoje oceny 1 marca br. i potwierdził nimi, że jest to rocznik bez wątpienia wybitny. Krytyk przyznał dziesięciu winom maksymalną notę 100 punktów, siedmiu 99 i szesnastu 98, z czego aż 10 z nich otrzymało rozwojową notę 98+. Może to zapowiadać poprawę statystyki w przyszłości. Oświadczył przy okazji ogłoszenia ocen, że jest to jeden z trzech najlepszych roczników, jakie miał okazję próbować w swojej karierze. O tworzących je winach powiedział: „Cechują się one dostępnością z powodu dużej zawartości alkoholu, głębokiego skoncentrowania oraz dojrzałych nut owocowych.” Bez wątpienia oceny Parkera będą miały pozytywny wpływ na ceny i popyt również w marcu.

Wealth Solutions

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: