Publicystyka 2 marca 2013, 12:16

Jak szybko przeczytasz ten tekst?

Co dzieje się w chwili czytania tego postu? Nasz wzrok wędruje po tekście, robiąc sobie przystanki na grupach liter. Ostry jest dla nas jedynie mały wycinek naszego pola widzenia. Oko porusza się jednak na tyle szybko, iż wydaje się, że obszar ostrego widzenia jest o wiele szerszy.

Jak szybko czytasz?

Jak szybko czytasz?

Rekordziście zajęłoby to dwie sekundy. Nie tytuł, ale cały poniższy tekst w dwie sekundy! Dość frustrujące. Mi zdarza się nie doczytać ostatniego słowa w napisach do filmu. Dla porównania Howard Berg – czyta z prędkością kartkowanych stron, zaś Trisha Paytas… też szybko czyta. No dobra, ten ostatni link może nie jest najlepszym przykładem. Przyznaje się, że w młodości eksperymentowałem z technikami szybkiego czytania, był to jednak za duży wiatr na moją wełnę. Wydaje mi się, że ostatnio czytam nawet coraz wolniej. Czasami po ważniejszych akapitach muszę odłożyć książkę na bok, bo kiedy zastanawiam się nad tym, co właśnie przeczytałem w trakcie czytania, przestaję rozumieć dalszy tekst. Tymczasem setki kursów obiecują nam nadludzkie umiejętności. Śmiem wątpić, że można czytać tak szybko jak Trisha Paytas Howard Berg.

Ostrości z jaką widzimy oraz ruch źrenicy po tekście. Na podstawie grafik z wiki

Ostrości z jaką widzimy oraz ruch źrenicy po tekście. Na podstawie grafik z wiki

Co dokładnie dzieje się w chwili czytania tego postu? Nasz wzrok wędruje po tekście, robiąc sobie przystanki na grupach liter. Ostry jest dla nas jedynie mały wycinek naszego pola widzenia. Oko porusza się jednak na tyle szybko, iż wydaje się, że obszar ostrego widzenia jest o wiele szerszy. Tymczasem „na ostro” oko łapie od 3 do maksymalnie 7 liter, standardowo przyjmuje się 4-5. Owy przystanek, znany jako fiksacja, trwa około 225ms, a więc 1/4 sekundy. Następnie nasza źrenica robi przeskok o 7-10 liter, zwanym ruchem migotania (saccades), który trwa nie mniej niż 150 ms. Po kilku takich przeskokach, nasz mózg zaczyna się dławić. Oczy zalewają go większą ilością informacji niż jest w stanie przetworzyć. Aby „nadrobić materiał” mózg co chwilę potrzebuje około 250 ms przestoju w czytaniu. Jeśli pożałujemy mózgowi tej pauzy, przestaniemy rozumieć, co czytamy. Po dwóch sekundach przeczytaliśmy kilka krótkich zdań. Zaraz, miał być cały post! Ekspert od fizjologii czytania Anne Cunningham wyliczyła, iż przebieg powyższego procesu ogranicza nas maksymalnie do 300 słów na minutę. Jest to 80 razy wolniej niż przypisuje sobie rekordzista świata, wspominany już Howard Berg. Nie bądźmy jednak wybredni, w końcu nie zawsze musimy kontemplować każde słowo. Jeden z największych badaczy na polu szybkiego czytania Ronald Carver wziął pod lupę mistrzów tych praktyk. Okazało się, że przy zrozumieniu tekstu w granicach 75%, nikt nie potrafił przekroczyć 600 słów na minutę. W swojej książce „The causes of high and low reading achievement” Carver uzależnia prędkość czytania od celu i techniki. Jeśli chodzi o czytanie z zapamiętywaniem, jest to 140 słów na minutę. Uczenie się wymusza na nas ograniczenie się do 200 słów na minutę, zaś czytanie ze zrozumieniem, do 300. Wrzuceniem wyższego biegu jest pobieżne czytanie tekstu oraz wyłapywanie jedynie najważniejszych informacji. Dla skimmingu jest to około 450, zaś dla scannigu 600 słów na minutę.

Jak przystało na szarlatanerię, kursy szybkiego czytania obiecują nam umiejętności, które nie istnieją. Poza rozwinięciem widzenia peryferyjnego, nasze czytanie obywać ma się bez fonetyzacji, a dokładnie fonetyzacji wewnętrznej. Pierwszym udokumentowanym przypadkiem fonetyzacji wewnętrznej był żyjący w IV wieku Ambroży z Mediolanu. Fonetyzacja wewnętrzna to dokładnie to, co w tej chwili robisz – zamiast czytać tekst na głos robisz to w myślach. Do końca średniowiecza fonetyzacja wewnętrzna była niezwykłą umiejętnością. Dla instruktorów szybkiego czytania to mało. Wypowiadanie czytanego tekstu w myślach ma rzekomo spowalniać cały proces i stanowić barierę dla czytania tysięcy słów na minutę. Próby pozbycia się fonetyzacji przynoszą jednak odwrotne skutki niż powinny – utrudniają zrozumienie i zapamiętywanie tekstu, zaś całkowite wyeliminowanie fonetyzacji wydaje się niemożliwe. Brak rozumienia tego, co czytamy nie jest jednak problemem. Kursy szybkiego czytania zadowalają się zrozumieniem tekstu na poziomie 50 %. Z bajki o czerwonym kapturku wiedzielibyśmy zatem, że była tam jakaś dziewczynka, nie pamiętamy jednak czy akcja działa się w lesie czy w mieście. Wiemy, że w chatce ktoś się z kimś zamienił, ale nie jesteśmy pewni czy wilk z babcią czy babcia z wilkiem. Oto 50% zrozumienia. Dla w miarę ogólnego tekstu, da się osiągnąć 50%, nawet go nie czytając. Zatem przy odrobinie szczęścia każdy może dowieść, że czyta 1000, 20 000 lub 50 000 słów na minutę.

Czytelniku!
Jeżeli tekst Michała Łaszczyka zainteresował Cię i chcesz na bieżąco otrzymywać informacje o nowych artykułach, kliknij przycisk „Lubię to!” by polubić nasz serwis:

Autorem artykułu jest Michał Łaszczyk, czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: