Wiadomości 12 stycznia 2014, 20:22

„Wprost” przedstawia, jak powstawały fundusze do opłacenia bohatera infoafery

Wiemy jak powstawały fundusze korupcyjne do opłacania głównego bohatera infoafery. Znamy też jego tajny alfabet.

Warszawa. Fot. Radek Kołakowski/Wikimedia

Warszawa. Fot. Radek Kołakowski/Wikimedia

Główny bohater infoafery Andrzej M. były szef Centrum Projektów Informatycznych w MSWiA przywiązywał dużą wagę do zasad konspiracji. Opracował specjalny system pseudonimów jaki zalecał używać swoim współpracownikom do prowadzenia rozmów.

W aktach śledztwa znajduje się ich wykaz. O sobie nakazuje mówić: dyrektor, dyrektorek, prezes, doktorek, doktor. O jednym z koncernów informatycznych można było mówić i pisać w korespondencji elektronicznej jako „I Być Może”. To twórcze rozwinięcie nazwy tego koncernu. Oskarżony o wręczanie łapówek wiceprezes Netline Janusz J. to Misiu lub J23 (czyli Hans Kloss – red). Zastępca komendanta policji – KAT. Jego magnificencja – to szef MSWiA. Bezpośredni przełożony Witold D. – to MWD albo Western Digital – to w języku informatyków nazwa pojemnego i szybkiego dysku twardego. Z kolei „żołnierze” i „strażacy” to policjanci z KGP i pracownicy CPI, „do których miał większe zaufanie”.

Andrzej M. choć był czuły na kwestie bezpieczeństwa wpadł banalnie. Na początku łapówki były wpłacane na konto ojca i matki Andrzeja M. bezpośrednio w jednym z banków przy Galerii Mokotów. Praktycznie takie wpłaty bezpośrednio w okienku nie pozostawiały śladów. Ale szef CPI zażyczył sobie, żeby wiceprezes Netline wpłacał mu pieniądze przez wpłatomat. Wpłaty te – w sumie nieco ponad 200.000 zł – szybko namierzyło CBA (bo już wtedy interesowało się stanem posiadania Andrzeja M. ).

Agenci zwrócili się do banku o udostępnienie monitoringu z konkretnych dni i godzin. I nie było wątpliwości, że banknoty wkładał do maszyny wiceprezes Netline. Po zatrzymaniu Janusz J. pewnie po raz drugi zaskoczył śledczych. Zaczął opowiadać, ile jeszcze zapłacił łapówkarzowi z MSW – w sumie uzbierało się tego ponad 1 mln zł.

Według informacji prokuratury i CBA płacić mieli też dyrektorzy handlowi koncernów IBM i HP. Wiadomo też, że pieniądze te nie pochodziły z kasy tych koncernów. Przynajmniej bezpośrednio. Więc jak? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w aktach sprawy. Jedna z dróg pozyskiwania kasy na łapówki miała wyglądać tak. IBM ma dostarczyć sprzęt informatyczny do dużego projektu, który zamawia CPI. Szef sprzedaży koncernu Marcin F. zwraca się do firmy, z którą na stałe współpracuje z pytaniem, czy wykona to zamówienie. Firma odpowiada: za 500.000 zł (to rynkowa kwota z wysoką marżą). Szef sprzedaży proponuje kwotę wyższą… 1.500.000 zł. Odpowiedź firmy jest oczywiście twierdząca. Ale firma nie zarobi więcej.

Co się więc dzieje z tym 1.000.000 złotych ekstra? Zanim trafi do funduszu łapówkarskiego przechodzi przez łańcuszek firm. Śledczy mają informacje, kto i jakie firmy uczestniczyły w takich łańcuszkach do tworzenia funduszy korupcyjnych.

Według kilku źródeł kluczem do zarzutów stawianych teraz przez CBA jest tzw. schemat, który rozrysował w śledztwie sam Andrzej M. To nic innego jak tabelka – zestaw działań mogących mieć związek z przyjmowaniem korzyści majątkowych i innych (działań) niezgodnych z prawem. Tabela składa się z trzech rubryk: „Opis”, „firma/instytucja”, „osoby mogące mieć związek i szczegółową wiedzę”.

W sumie to rozbudowany donos składający się z 26 pozycji, które były szef CPI wskazuje jako podejrzane korupcją. Bez dowodów, bez szczegółów. Tylko nazwy projektów, nazwy firm, ministerstw, instytucji państwowych, jest nawet ABW, oraz nazwiska. Listę rozpoczyna przetarg, o którym ostatnio bardzo głośno, przetarg, który stał się symbolem korupcji w administracji państwowej, czyli konkurs na obsługę prezydencji Polski w EU w 2011 r. Zapis z tabelki brzmi: „obsługa prezydencji”, „Netline, MSZ, J. , J. prezes Netline, Monika”. Nic więcej. Na podstawie tej informacji śledczy zaczęli interesować tym przetargiem. Reszta tabeli jest również lakoniczna i tak samo wiarygodna jak pozycja pierwsza schematu Andrzeja M. Szczególnie ciekawa jest pozycja 21 – „finansowanie kampanii wyborczej SLD/PO”. Obok nazwa firmy i nazwisko.

Więcej o kulisach infoafery w najnowszym numerze tygodnika „Wprost”.

Źródło: Wprost.pl
Czytaj na Wprost.pl: http://www.wprost.pl/ar/432096/Jak-powstawaly-fundusze-do-oplacenia-glownego-bohatera-infoafery/

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: