Nauka 11 marca 2013, 20:55

Fakty i mity na temat marihuany

Fajnie jest czasem napisać coś na temat, który interesuje kogoś poza tymi, których interesuje wszystko. Osobiście mi się to nie zdarza, więc czasem kusi mnie, aby skrobnąć coś na temat aborcji, in-vitro, czy kary śmierci. Żywię naturalny opór przeciwko tym tematom, bo nie wyobrażam sobie jak racjonalnie rozsądzić spór na temat eutanazji. Czy są jakieś badania, które powiedzą nam, czy obywatele powinni mieć większy dostęp do broni palnej, albo czy krzyż jest w Polsce symbolem religijnym czy religijno-narodowym. Nie mniej w dyskusjach tych pojawiają się argumenty, które da się weryfikować. Nie będzie zatem aż tak ciekawie jak zapowiadałem, ale przynajmniej będę oscylował wokół tematu, na który większość ludzi ma własne zdanie – a to już postęp. Przeczuwając nadchodzącą debatę na temat marihuany, nie chcąc być przy tym skazany na dokształcanie się ze strony polityków – reprezentujących zawsze najniższy poziom metaforyczności, postanowiłem sam dozbroić się w fakty. Moja głowa była w tym temacie siedliskiem głównie sloganów, pora więc samemu zrewidować argumenty z jednej strony wywodzących się ze środowisk kryminogennych ćpunów, z drugiej ignorantów na garnuszku mafii – czyli narkofobów.

Skręcanie jointa

Skręcanie jointa

Czy marihuana zabija? Polska Wikipedia mówi o 1/3 masy ludzkiego ciała jako dawce śmiertelnej marihuany. Znaczy, że przy mojej wadze musiałbym… no nie ważne. W źródle tej informacji czytamy, że ocena ta jest wynikiem dawki śmiertelnej jaka dla THC wynosi 3000mg/kg oraz stężenia THC w marihuanie na poziomie 1%. Zacznijmy od tego drugiego. Mając 1% THC w marihuanie należałoby jak najszybciej zmienić sobie dilera, bo sprzedaje nam wyjątkowo trefny towar. W zależności od tego o czym myślimy, mówiąc marihuana, jest to gdzieś od 5% do 15% zawartości THC. Następnie, jeśli już zabijamy zwierzaki w celach poznawczych, warto posłużyć się czasem tymi badaniami, aby ich trucie miało jakiś sens. Mam na myśli wskaźnik LD50 oznaczający ilość substancji jaka potrzebna jest do uśmiercenie 50% badanej populacji futrzaków, wyrażona w mg trucizny na kg masy ciała. LD50 dla THC wynosi około 700mg/kg dla szczurów, 510mg/kg dla psów i 485mh/kg dla myszy (dla przykładu dla kofeiny dawka ta wynosi 195mg/kg, zaś dla nikotyny tylko 50mg/kg). Mówimy tu jednak o przyjmowaniu THC w formie pokarmu, jeśli zaś marihuanę palimy, śmiertelna dawka może być o wiele mniejsza – dla myszy i szczurów jest to 40mg/kg. Przypominam – w założeniu dawka śmiertelna wynosić miała aż 3000mg/kg. Myszy to jednak nie ludzie. Małpy okazały się być o wiele bardziej tolerancyjne na THC niż gryzonie. Najniższa dawka uśmiercająca dla małp, podana drogą dożylną (zapewne dawka wdychana przez płuca musiałaby być większa) wynosi około 130mg/kg. Informacja z Wikipedii, iż dopiero zażycie marihuany o wadze 1/3 swojego ciała doprowadzi nas do śmierci jest najpewniej bzdurą. Nie zmienia to faktu, że dawka ta jest na tyle duża, iż przypadki śmiertelne po zażyciu marihuany są rzadkością. Bardziej niebezpieczne wydaje się syntetyczne, „tabletkowe” THC, znanego jako Marinol. Jakbyśmy marihuanę nie wciągali, nie wyssiemy z niej całego THC, zaś jej najłagodniejszą, najbezpieczniejszą formą dozowania powinna być np. pizza z haszyszową posypką.

Tabela szkodliwości narkotyków

Tabela szkodliwości narkotyków

Czy marihuana leczy? Powinienem dodać „ze wszystkiego”, bo kiedy czytam listę potencjalnych chorób na które działa, jest tam dosłownie wszystko. W debacie na temat marihuany Kamil Sipowicz, stwierdził, że może być ona tak poszukiwanym lekarstwem na raka i AIDS. Prawda jest jednak taka, że organy oddelegowane do tego, aby zbierać te wszystkie badania i na ich bazie wydawać zalecenia tym, którzy nie mają czasu ich czytać, są w tej sprawie sceptyczne. Jeśli chodzi o nasze zdrowie, opinia FDA wiele razy decydowała na tym blogu i dla marihuany jest negatywna. Amerykańska Agencja do spraw Żywności i Leków nie widzi medycznych przesłanek do zażywania marihuany w celach zdrowotnych, natomiast dostrzega wiele tych przesłanek na jej szkodliwość. W prozdrowotne właściwości marihuany nie wierzy The National Institute on Drug Abuse, posiadający budżet liczony w miliardach dolarów i będący źródłem ponad 80% wszystkich badań jakie prowadzi się na świecie na temat narkomani. NIDA wydaje sporo lightowych broszur, prezentujących fakty na temat marihuany i z tego, co pobieżnie przejrzałem, są one dla niej miażdżące W zasadzie to nie znalazłem jednego dobrego zdania, jakie tyczyłoby się marihuany. Nie zmienia to sytuacji, iż wiele organizacji domaga się praw wykorzystywania marihuany w celach leczniczych. Listę 68 z nich znalazłem przy jednej z takich deklaracji. Ostatecznie w sprawie marihuany wypowiedziało się najbardziej prestiżowe towarzystwo naukowe na świecie United States National Academy of Sciences. Wśród wniosków uznano potencjał leków opartych na THC (kilka dostępnych w Stanach i Kanadzie) w uśmierzaniu bólu i nudności, nie mniej uznano je za mało efektywne. Inne dostępne na rynku środki wydają się w tym skuteczniejsze. Z powodu ryzyka chorób układu oddechowego nie zaleca się palić marihuany w celach terapeutycznych. Wyjątkiem mogą być pacjenci śmiertelnie chorzy, dla których długoterminowe ryzyko związane z paleniem nie ma już takiego znaczenia, lub osoby w wypadku których udokumentowane jest niepowodzenie jakichkolwiek innych zatwierdzonych środków przeciwbólowych i przeciwwymiotnych. W dokumencie tym znajdujemy także opinie, co do teorii eskalacji – czy marihuana może być furtką do zażywania w przyszłości „ostrzejszych” narkotyków. Uznano, iż obecne dane nie popierają, ani nie obalają teorii eskalacji, a pytanie to nie mieści się w granicach problemów medycznych. Wahanie to należałoby mimo wszystko interpretować na niekorzyść zwolenników prostego przejścia z marihuany do heroiny.

Czy marihuana jest mniej szkodliwa niż tytoń i alkohol? Rysując portret marihuany jako nieszkodliwego zielska, sytuuje się je oczywiście w kontekście innych substancji psychoaktywnych, a nie chleba czy kiełbasy. Dane. które przekładają szkodliwość tytoniu i alkoholu nad marihuaną, pochodzą głównie z dwóch źródeł. Raportu ONZ i artykułu Davida Nutta opublikowanego w nie byle jakim w końcu czasopiśmie The Lancet. Informacje tę może odczytywać dwojako – jako dotychczasowe przeszacowywanie szkodliwości marihuany lub nieoszacowanie szkodliwości palenia papierosów i picia alkoholu. Publikacja Nutta zawierała porównanie 20 najbardziej popularnych substancji psychotropowych w Wielkiej Brytanii. Oceniono je ze względu na szkodliwość zdrowotną, potencjał uzależniający i szkodliwość społeczną. Tożsamy ranking jest autorstwa Komisji Doradczej Brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia ds. Nadużywania Narkotyków (ACMD) – której szefem był wówczas David Nutt. Z weekendowych nudów wyciągnąłem z niego kilka informacji, niestety, aby cokolwiek zobaczyć w moim przypadku trzeba kliknąć na obrazek. Sam mam do niego kilka uwag. Czuwaliczka jadalna nie jest hitem wśród rodzimych użytkowników, natomiast w Polsce wykorzystuje się mnóstwo innych roślin halucynogennych, przede wszystkim grzybów psylocybinów. W polskiej tradycji odurzania się na stałe zapisał się muchomor czerwony, nasz zdolny naród oswoił już praktyki odnośnie bielunia i piołunu, natomiast nowe i dopiero od niedawna nielegalne rośliny, takie jak szałwia wieszcza czy powój hawajski są praktycznie nierozpoznawalne przez szeregowych przedstawicieli organów ścigania. Druga moja uwaga do tabelki, to przypisy w nawiasach o legalności danego narkotyku w Polsce. Pochodzący z apteki produkt nie musi być tożsamy z narkotykiem, który reprezentuje, choćby różniąc się od niego niższym stężeniem substancji aktywnej. Jak widać prawdą jest, iż alkohol i tytoń jest w tym rankingu wyżej niż marihuana, nie da się jednak nie zauważyć, że wiele narkotyków zostało uznanych za mniej szkodliwe niż marihuana – w tym budzący niegdyś powszechną panikę GHB. Instytucja optujące za legalizacją jedynie marihuany (np. „Ruch Palikota”) są dla mnie nielogiczne i przez to niewiarygodne. Otwartych zwolenników legalizacji marihuany z łatwością odnajdziemy wśród szerokiego grona prominentów świata polityczno-kulturalnego. Jest w dobrym tonie, aby wywodząc się artystycznej bohemy, pozytywnie wypowiadać się o marihuanie. Entuzjaści legalizacji mniej szkodliwych niż marihuana narkotyków, jak ecstasy czy LSD, są natomiast postrzegani w stroboskopowym świetle kultury klubowej, gdzie tańczą w narkotycznym amoku wśród pokątnie gwałconych nastolatek.

Podsumowanie. Piątkowy „Klan”. Jacek znajduje na biurku narkotyk, którym za plecami Pawła handlował gość domu Lubiczów. Połyka go i pod wpływem halucynacji próbuje zadusić Agnieszkę myśląc, że to jego była żona Beata. Dla scenarzystów tej telenoweli narkotyki to spocony, toczący pianę Jacek w wyciągniętymi do przodu szponami niczym zombie. Z drugiej strony fanatyczni zwolennicy marihuany, którzy wydają się mieć większy kontakt z faktami niż jej zaciekli przeciwnicy, nie omieszkają jednak tych faktów nagiąć jeśli będzie to konieczne. Palacze marihuany chcą zracjonalizować sobie tą czynność nadają jej znaczenie której ta nie posiada. Jedyną pewną funkcją palenia marihuany pozostaje funkcja rekreacyjna.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: