Nauka,Publicystyka 10 lutego 2013, 20:32

Dlaczego renifer nie lata?

Dość dawno temu, na jednym z kawiarnianych spotkań Klubu Sceptyków Polskich, Maciej Zatoński opowiadał o niemożliwości udowodnienia, iż coś nie istnieje. Za przykład posłużył hipotetyczny problem latających reniferów. Czy można udowodnić, że renifery nie latają? W opowieści wciągnęliśmy złapane renifery na czubek Poltegoru (niegdyś najwyższego budynku Wrocławia) i po kolei popychaliśmy je z gzymsu. Po tysiącu zrzuconych zwierząt i tysiącu reniferowych makiet zepchniętych pod szyldem grupy kontrolnej, pod budynkiem utworzyła się sterta rozpłaszczonych ciał. Mord kończy się konkluzją, iż z tych z zapchanych reniferów żaden nie umiał latać lub zwierzęta odmówiły podjęcia działania. Tylko i aż tyle. Żadnych ogólnych wniosków co do pozostałych reniferów chowających się przed nami w lesie. Żadnej interpolacji wyników na cały gatunek, nie udowodniliśmy i nigdy nie udowodnimy, że renifery nie potrafią latać.

latajacy-reniferTen hiperpoprawny wniosek, ma niejako chronić nas przed kretynami, domagającymi się od nauki udowodnienia, iż nie mają paranormalnych zdolności. Nie jest jednak prawdą, iż nauka nie może dowieść nieistnienia. Nauka wciąż dowodzi nieistnienia – i to jaka nauka – matematyka, a więc sama jej podstawa! To raz. Dwa. Czy inwigilowanie reniferów pod kątem ich umiejętności lotniczych, w ogóle wymaga zrzucenia zwierząt? Za analogię niech posłuży angielskie porzekadło o Księżycu zbudowanym z sera. Skąd wiemy, że Księżyc nie jest z sera? Dzięki próbkom z powierzchni? Nie. Jesteśmy przekonani co do tego, iż Księżyc nie jest serową kulą, ponieważ to absurdalne. Wszystko co wiemy o planetach, serach i w ogóle o świecie wyklucza serową genezę Księżyca. Gdyby renifery latały, nic co wiemy, nie miałoby sensu. Wystarczy zastosować wzory na siłę nośną, aby udowodnić, że ciało renifera nigdy nie pofrunie. W rażącym uproszczeniu: istnienia dowodzą przykłady, nieistnienia – prawa.

Osobiście cieszy mnie, że nauka nie jest tak bezbronna w temacie nieistnienia. Taka jej impotencja byłaby kłopotliwa w walce z szarlatanerią. Nieistnienia gigantów, których zdjęcia 10-metrowych szkieletów bombardują portale, dowodzi prosta geometria. Potrojenie wzrostu człowieka, prowadzi do zwiększenia jego ciężaru 27 razy, a to oznacza, że człowiek gigant załamałby się pod własnym ciężarem. Jeśli ktoś wierzy w telekinezę, niech wykona proste obliczenie, ile energii potrzeba na poruszenie 10 dekagramowego przedmiotu, umieszczonego w odległości 1 metra, o przekroju poprzecznym 1cm, w ciągu jednej sekundy. Nawet przy tak trywialnej czynności mówimy o mocy rzędu 100 kilowatów, nie ma więc mowy o gięciu jakichś łyżeczek. Jeśli komuś wydaje się, że w obserwowanym na niebie UFO siedzi drobny, poczciwy szarak, niech zda sobie sprawę na jakie przeciążenia naraża swojego kosmitę. Przy akrobacjach jakie przypisuje się UFO, wyjdzie coś koło 700g. 700g to przeciążenie trzy razy większe, niż doświadcza kierowca przy zderzeniu ze ścianą z prędkością 200km/h. Można by mnożyć takie przykłady, przy każdym kryje się jednak pytanie, co jeśli owe naukowe prawdy stracą na ważności? Już od stu lat wiemy, że teoria względności jest bardziej precyzyjna niż zasady Newtona, mimo to Newton wciąż widnieje w szkolnych podręcznikach. Mimo, iż wiemy, że to nie do końca tak, w życiu codziennym zasady dynamiki są wystarczająco dokładne. W dzień wprowadzenia nowych, bardziej dokładnych wzorów opisujących lot, samoloty budowane na dawnych wytycznych, nie pospadają z nieba, a kamienie i renifery nie wzniosą się w powietrze. Jeśli do tego momentu reniferom nie urosną gigantyczne skrzydła, a one same nie przejdą na dietę, stado reniferów nie przesłoni nam nieba w grudniowe popołudnie.

Autorem artykułu jest Michał Łaszczyk, czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: