Publicystyka 9 lutego 2013, 12:42

Co marchew wie o pełni księżyca?

marchewki-w-nocyHistoria rolnictwa biodynamicznego zaczęła się 13 kilometrów od mojego domu, w miejscowości Koberwitz, dziś Kobierzyce. Na przełomie maja i czerwca roku 1924, do narzekających na nawozy niemieckich rolników przybywa twórca antropozofii Rudolf Steiner. Źródła odnotowują, że wśród 111 słuchaczy jego wykładów było 30 Polaków… i 8 księży. Steiner przekazuje im rolnicze prawdy, o kosmicznych rytmach, duchowych matrycach, biegunach witalności i innych farmazonach, a jego uczniowie niosą te mądrości w świat. W 1930 na bazie tych bezcennych nauk powstaje w Niemczech Stowarzyszenie Rzeszy Na Rzecz Rolnictwa Biodynamicznego (Reichsverband für biologisch-dynamische Wirtschaftsweise), zaś do końca lat 30-tych podobne twory działały już w wielu krajach Europy. Oczywiście, to że coś jest po niemiecku i z wiadomego okresu, nie musi być od razu mało śmiesznym żartem. Niestety akurat w tym wypadku jest. Skojarzenia z magią są tak nachalne, że astrofarmerom bardziej pasują w dłoniach różdżki niż widły. Spójrzmy choćby na nawożenie. Oczywiście adepci agromagii nie mogą nawozić tym czym nawożą wszyscy. Robią to ściśle określonymi składnikami w ścisłe określony sposób. Ziemię wstępnie użyźnia się zwierzęcymi odchodami w „krowim rogu”. Czemu akurat w krowim rogu? Do uzasadnienia tego szaleństwa dotarł niezrównany Brian Dunning: „Krowie rogi odzwierciedlają astralną formację sił, które następnie przenikają w systemie przemiany materii i za sprawą promieniowania z rogów i kopyt, powodują wzmożoną aktywność w przewodzie pokarmowym”. Dalej jest tylko gorzej. Jest sześć elementów podtrzymujących naszą grządkę w trwaniu. Zakopuje się je na działce w obrysie specjalnego diagramu. Wierzchołkami tej figury jest pęcherz moczowy nadziewany krwawnikiem, rumianek w krowim jelicie, wyciąg z waleriany i kwiaty mniszka owinięte bydlęcą okrężnicą. W środku zakopuje się zwierzęcą czaszkę!

Z czarodziejskich tez Steinera, szczególnie popularne są u nas dwie. Wykonywanie prac polowych wedle kalendarza księżycowego i sadzenie roślin pod względem ich antypatii z innymi roślinkami. Trudno powiedzieć, co jest bardziej debilne, zakopywanie w ogrodzie zwierzęcych wnętrzności, czy pielęgnowanie ogrodu w zależności od faz Księżyca. Na przykład od jutra, od godziny 8:06 do 12:46 w środę, Księżyc sprzyja marchewce. Skąd siedzące pod ziemią, głupie nasiono marchewki wie, o pierwszej kwadrze Księżyca i co go to obchodzi? O zgrozo, ten warzywny horoskop jest popularnym elementem naszych poradników rolniczych. Jeśli chodzi o dobieranie warzyw w sympatyzujące ze sobą grupy, jest to o tyle zwodnicze, że dość łatwo w to uwierzyć. Każdego ogrodnika uprawiającego pomidory przeraża widok ziemniaków u sąsiada. Wszystko za sprawą choroby trapiącej pomidory, nie bez kozery zwanej „zarazą ziemniaczaną”. Orędownicy rolnictwa biodynamicznego poszli jednak na całość i połączyli ze sobą chyba wszystkie warzywa jakie znamy. Łatwo znaleźć informację pokroju tych, iż kapusta lubi sąsiedztwo selera, buraków czy cebuli, a nie lubi kopru, truskawek i fasoli. Nie sposób dowiedzieć się czemu? Czemu akurat te lubi, a tamtych nie? Nawet ezoteryczni rolnicy mają z tym problem, post factum, dorabiając do tych przyjaźni dziwaczne uzasadnienia. Np. kukurydza lubi ogórka, bo jego kolce zabezpieczą ją przed futrzakami; kapusta kumpluje się z selerem, bo ten ma odwracać od niej uwagę ćmy, itd. Drugą stroną medalu warzywnych antagonizmów jest usytuowanie ich na polu. Ta wiedza rzadziej przebija się do wiejskich uszu jako że, mogłaby zniechęcić chłopa do kultywowania roślinnych przyjaźni. „Mogę sadzić sałatę obok rzodkiewki, ale czemu w tak dziwne wzorki?” Moim ulubionym układem są „trzy siostry”, dla miłosnego trójkąta: kukurydza, fasola, słonecznik. Przypomina mi to bukiety na skwerach miast. Aaaa, oczywiście zapomniałem o najważniejszym. Czy dodanie magii do ekologii przynosi większe i zdrowsze plony? Według nauki nie. Ale według profesora Prokopiuka tak. Jeśli mój tekst był mało zabawny, cytat z Pana Jerzego wszystko wynagrodzi. Mistrzowska mieszanka gnostycyzmu z porażającym nonsensem.

Biegunowi witalnemu przeciwstawia się biegun formatywny i organizujący bioprocesy, którego działanie przejawia się w czasoprzestrzennej postaci roślin i w jakości ich substancji. Manifestują się one jednak dzięki siłom kosmicznym, zwłaszcza oddziaływaniu Słońca i planet z jednej strony, a „królestwu” minerałów – z drugiej. Dominującemu rytmowi słonecznemu towarzyszą (i uzupełniają go) rytmy związane z ciałami bliskimi Ziemi: Księżycem, Merkurym i Wenus. Badania nad rytmami biologicznymi wykryły ponad 100 lunarnych periodyczności w świecie roślin i świecie zwierząt. Badania biodynamiczne przyniosły w ostatnich latach ważne rezultaty pokazujące praktyczne znaczenie tych rytmów. Jednakże określone związki łączą rośliny – zwłaszcza drzewa – także z dalszymi planetami.

Michał Łaszczyk
czajniczek-pana-russella.blogspot.com

Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: