Publicystyka,Raporty 16 stycznia 2013, 15:34

Granica amerykańsko-meksykańska. U.S. Border Patrol a prawa człowieka

Dlaczego słowo „imigrant” w kontekście Stanów Zjednoczonych kojarzy nam się z dwudziestokilkuletnim Meksykaninem, który kosi trawę wokół domu na amerykańskim przedmieściu? Dlaczego kontrola imigracyjna kojarzy nam się z wielogodzinnym przesłuchiwaniem nielegalnych imigrantów przez opieszałych lub groźnych urzędników imigracyjnych? Stereotypy te mają stosunkowo duże odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. ngb.army.mil

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. ngb.army.mil

Latynosi są najszybciej rosnącą grupą etniczną w USA. Prognozy na rok 2050 przewidują, że imigranci będą  zdecydowaną większością społeczeństwa amerykańskiego, a dwie trzecie z nich stanowić będą właśnie Latynosi. Nie bez powodu kojarzymy też kontrolę „emigrejszyn” z czymś nieprzyjemnym.

Ostatnio głośna była sprawa zablokowania budowy w miasteczku Crete (Illinois) więzienia imigracyjnego dla osób oczekujących na deportację ze Stanów Zjednoczonych. Właścicielem i zarządcą zakładu miała być firma Corrections Corporation of America (CCA) – prywatna korporacja posiadająca podobne gmachy w innych stanach. Instytucja cieszy się niezbyt pochlebną opinią gównie przez działania na pograniczu praw człowieka oraz lobbing na rzecz prawa antyimigracyjnego. Próba budowy imigracyjnego więzienia w Crete rozbudziła ogólnokrajową debatę na temat konieczności kompleksowej reformy imigracyjnej oraz łamania praw człowieka przez coraz częściej powstające prywatne więzienia w USA i sposób kontroli imigrantów1.

Us-mexico-border

Znaczna większość meksykańskich emigrantów wyrusza do Stanów w poszukiwaniu zatrudnienia oraz lepszych warunków życia, bowiem panująca w ojczystym kraju bieda nie pozwala godnie żyć. Meksykanie zostawiają swoje rodziny i decydują się na pełną niebezpieczeństw podróż, która dla wielu z nich okazuje się ostatnią w życiu.

Wypowiadając nielegalnej imigracji wojnę, Stany Zjednoczone umacniają oficjalne przejścia graniczne w miejskich obszarach Kalifornii i Teksasu. Pojawia się tam nie tylko więcej agentów amerykańskiej straży granicznej, ale również nowoczesny sprzęt taki jak np. kamery na podczerwień, czujniki ruchu czy samochody typu SUV. Niezwykle trudno przekroczyć przejście graniczne strzeżone w ten sposób, wielu imigrantów wybiera więc szlaki prowadzące przez pustynie Arizony i Nowego Meksyku. Latem, w ciągu dnia temperatura dochodzi tam nawet do 55 °C, nocą gwałtownie spadając. Imigranci często umierają z wycieńczenia spowodowanego odwodnieniem i przegrzaniem organizmu oraz mozolną i trudną wędrówką. Tych, którzy nie mają sił by iść dalej, przemytnicy ludzi, zwani kojotami (z hiszp. coyotes), zostawiają na pastwę losu na pustyni.

Nielegalny imigrant przekraczający granicę, fot. Nofx221984

Nielegalny imigrant przekraczający granicę, fot. Nofx221984

Dziś główna strefa nielegalnych przejść do USA leży między miastami Altar i El Sásabe w meksykańskim stanie Sonora, w żargonie meksykańskich urzędników nazywana „Złotą Bramą”. Tędy do USA dostaje się najwięcej marihuany, kokainy i, przede wszystkim, siły roboczej bez legalnych papierów. Dane Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA z 2008 r. mówią o trzech tysiącach osób próbujących sforsować granicę o długości 3140 km. Dodajmy, że mowa tu o trzech tysiącach naliczanych w ciągu dnia.

Wobec zatrzymanych na amerykańskiej ziemi nielegalnych imigrantów nadużyć dopuszczają się agenci straży granicznej. W mediach krążą informacje o drastycznych przypadkach łamania praw człowieka przez pracowników amerykańskiego Border Patrol. Agenci są oskarżani o zgwałcenia i pobicia.

„Odmawianie wody i żywności, bicie, pozbawianie snu, znęcanie psychiczne i grożenie śmiercią” – o takim traktowaniu opowiadają już nie tylko więźniowie Guantanamo, ale i nielegalni imigranci przekraczający południową granicę, trafiający do aresztów amerykańskiej Straży Granicznej. Do organizacji humanitarnej „No More Deaths” monitorującej sytuację na zielonej granicy pierwsze oznaki znęcania się nad imigrantami trafiły już w 2006 roku. Dziś instytucja dysponuje liczbą 13 tysięcy zeznań, których podsumowanie opublikowano w raporcie organizacji. Mówi się w nim o problemie systemowym i „praktykach znęcania się zakrojonych na szeroką skalę”. Blisko 3 tys. aresztowanych twierdziło, że odmawiano im jedzenia, a 11 tys. zeznało, że nie dostawało go w wystarczających ilościach. Ponad 800 osób utrzymywało, że podczas zatrzymania odmawiano im wody. Pojawiły się też przypadki, gdy imigranci skarżyli się m.in. na wystawianie na skrajnie ciepłe lub zimne temperatury, zmuszanie do przebywania w meczącej pozycji, czy też słuchania bardzo głośnej muzyki, z tekstami opowiadającymi o umierających na pustyni imigrantach.”2

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. Office of Representative Phil Gingrey

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. Office of Representative Phil Gingrey

— Mówiłem im, że zadają mi ból. Ale ich to nie obchodziło, podnosili moje ręce jeszcze wyżej — mówi mężczyzna, który był ofiarą przemocy. Niepokojąca relacja została umieszczona w reportażu “Crossing the Border” zrealizowanym przez program „Need to know” z udziałem the Nation Institute i the Investigative News Network.

— Agent Border Patrol wziął mnie do oddzielnego pokoju, aby mnie przeszukać i przeprowadzić ze mną rozmowę. I właśnie wtedy włożył mi ręce pod koszulkę i zaczął mnie dotykać — mówi kobieta, która stała się ofiarą wykorzystywania seksualnego przez agentów straży granicznej. — Przestał mnie molestować dopiero gdy do pokoju wszedł drugi celnik. Kobieta po kontroli została deportowana do Meksyku.

Patrol amerykańskiej straży granicznej, fot. Dan Sorensen

Patrol amerykańskiej straży granicznej, fot. Dan Sorensen

Gdy zebrała się na odwagę, złożyła zażalenie w U.S. Custom and Border Protection w Teksasie. Podczas przesłuchania celnicy chcieli ją wziąć do oddzielnego pokoju aby ją przeszukać.

— Jeśli by mnie tam nie było nie uwierzyłabym w to — mówi komisarz hrabstwa Tania Chozet.  — Nie wydaje mi się, żeby z jakiegokolwiek innego powodu mieliby ją wziąć do tego pokoju. Oni chcieli ją tam molestować, zbliżyć się do niej. Kobieta gdy usłyszała, że ma ponownie być sama z celnikami zaczęła płakać i się trząść. Gdy próbowałam ją uspokoić, jeden z celników zaczął na mnie krzyczeć żebym się odsunęła. Myślę, że oni chcieli ją zastraszyć, żeby wycofała swoje zarzuty — dodaje Chozet.

Prawda jest taka, że nikt realnie nie sprawuje kontroli nad działaniami strażników. U.S. Border Patrol wypowiada swoją własną wojnę nielegalnym imigrantom. Urzędnicy robią co chcą mimo, że obowiązują ich prawa nałożone przez Amerykański Kongres: przetrzymywani imigranci powinni przebywać w warunkach nie łamiących ich praw i godności, powinni mieć dostęp do wody i jedzenia, a także opieki medycznej.

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. JamesReyes

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. JamesReyes

Siedem lat po zamachu terrorystycznym na WTC działania policji imigracyjnej umykają standardom respektowania praw człowieka, konstytucyjnym wartościom oraz międzynarodowym zobowiązaniom Stanów Zjednoczonych. Rząd amerykański w ośrodkach zatrzymań przetrzymuje około 300 tysięcy osób rocznie, w tym całe rodziny, kobiety i dzieci.

Należy zwrócić uwagę na to, że cudzoziemcy docierający do USA w poszukiwaniu azylu są w większości ludźmi po traumatycznych przejściach, potrzebującymi nie tylko opieki socjalnej, ale też wsparcia psychologicznego. W tym kontekście zasada obowiązkowego zatrzymania nieudokumentowanych imigrantów, w tym osób uchodzących przed prześladowaniami, po przekroczeniu tzw. portów wejścia (przejście graniczne, port lotniczy, port morski) jest wysoce wątpliwa ze względu na możliwości starania się o azyl oraz przyszłą integrację.”3

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. Sgt. 1st Class Gordon Hyde

Granica amerykańsko-meksykańska, fot. Sgt. 1st Class Gordon Hyde

Los, który spotyka nielegalnych imigrantów po zatrzymaniu  jest konsekwencją różnic ekonomicznych Stanów Zjednoczonych i krajów, z których ci ludzie przybywają. Granica między Meksykiem, a USA zawsze będzie strefą w której łamane jest prawo. To miejsce, gdzie przemyt narkotyków z Ameryki Południowej spotyka się z 3 tysiącami ludzi dziennie, którzy pragną dostać się do Stanów i mieć szansę na normalne życie. Różnice ekonomiczne między Ameryką Północną a Południową eliminują możliwość zaprzestania masowej migracji ludności do USA.

Zdjęcie satelitarne granicy amerykańsko-meksykańskiej, fot. NASA

Zdjęcie satelitarne granicy amerykańsko-meksykańskiej, fot. NASA

Zarówno społeczeństwo amerykańskie, arena międzynarodowa i prawodawca amerykański są świadomi, że system imigracyjny nie jest doskonały. System ten nie jest w stanie przyjąć tak dużej ilości imigrantów i z tego powodu jest tak ułomny. Nie jest przygotowany na taką liczbę ludzi próbujących wedrzeć się do państwa każdego dnia. Nie usprawiedliwia to pracowników Border Patrol, którzy wykorzystują swoją pozycję. Waszyngton doskonale zdaje sobie sprawę z niedopuszczalnych sytuacji na granicach i przymyka oko na celników i ich kontrole. W interesie USA jest eliminowanie jak największej ilości ludzi, którzy chcą przekroczyć nielegalnie granice. Istnieją różne pomysły na poprawę kontroli imigracyjnych, ale żadna zmiana nie będzie w stanie wyeliminować tragicznych sytuacji i bestialskich zachowań Border Patrol, którzy świadomi swojej bezkarności kontynuują łamanie praw człowieka w aresztach dla nielegalnych imigrantów.

Aleksandra Mackiewicz 

 


[1] http://polishinitiative.org/polski/?p=1510 [dostęp 08.01.2013]
[2] http://www.informacjeusa.com/2011/09/23/straznicy-graniczni-lamia-prawa-czlowieka [dostęp 8.01.2013]
[3] Sabik Aleksandra, Realia amerykańskiego gułagu. Sytuacja imigrantów w ośrodkach zatrzymań w Stanach Zjednoczonych. [w] Biuletyn Międzynarodowy Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego Nr 17 (17), 2008
Jeśli podoba Ci się ten artykuł i chcesz odwiedzać nas częściej, udostępnij go na Facebooku, skomentuj oraz polub nasz portal, by otrzymywać więcej treści, które mogą Cię zainteresować: